„Radni meksykańskiej Guadalajary przyjęli przepisy, które de facto legalizują uprawianie seksu w miejscach publicznych” – poinformował amerykański „Newsweek”.
„Uprawianie seksu lub dopuszczanie się aktów ekshibicjonizmu lub innych aktów seksualnych w miejscach publicznych, pustostanach, samochodach i w przestrzeni prywatnej znajdującej się na widoku publicznym, będzie traktowane jako wykroczenie jeżeli obywatel zażąda interwencji policji”, głosi nowe prawo.
Wesprzyj nas już teraz!
Oznacza to, że te zachowania będą dozwolone pod warunkiem, że nie zostanie zgłoszona na policję skarga „od osoby trzeciej”. Nie oznacza to jednak, że funkcjonariusze przeprowadzą interwencję. Zdaniem lokalnych władz priorytetem ma być bowiem dla nich zajmowanie się poważniejszymi przestępstwami, na co dotychczas mieli nie mieć czasu.
Władze argumentują również, że dzięki nowemu prawu zostanie ukrócony proceder „wymuszania przez policjantów łapówek od młodych ludzi przyłapanych na seksie w miejscu publicznym”.
Takie tłumaczenia są jednak całkowicie niewiarygodne i bardziej obrazują głupotę radnych Guadalajary niż ich troskę o bezpieczeństwo mieszkańców. Pod hasłami „walki z poważnymi przestępstwami” dają oni bowiem zielone światło dla demoralizacji i akceptacji wszelkiej maści zboczeń.
Widać wyraźnie, że rewolucja seksualna przyśpiesza i niewykluczone, że „eksperyment z Guadalajary” już niedługo zostanie przeniesiony do innych miejsc na świecie.
Źródło: rp.pl
TK