Przemysław Czarnek, najważniejszy przedstawiciel rządu w województwie lubelskim, zapowiedział złożenie do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełniania przestępstwa. Chodzi o bulwersujące słowa Grzegorza Kuprianowicza, prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie.
Wojewoda podczas poniedziałkowego spotkania z dziennikarzami tak opisał wystąpienie szefa lokalnego TU: – Mówiąc o Ukraińcach, którzy zginęli 10 marca 1944 roku, pan Kuprianowicz stwierdził, co następuje: „Zginęli oni z rąk innych obywateli RP, dlatego, że mówili w innym niż większość języku, oraz byli innego wyznania. Ta zbrodnia przeciwko ludzkości została popełniona przez członków narodu polskiego, partyzantów Armii Krajowej będących żołnierzami Polskiego Państwa Podziemnego” – mówi Grzegorz Kuprianowicz. I dalej kontynuuje: „Żałujemy, że pamięć ukraińskich, prawosławnych ofiar Chełmszczyzny nie została w Sahryniu uczczona w analogiczny sposób, jak stało się to w przypadku pamięci polskich ofiar Wołynia w Pawliwce i innych miejscach”. Moim zdaniem te słowa to jedna wielka prowokacja – podsumował Przemysław Czarnek.
Wojewoda wyraził oburzenie skandaliczną próbą zrównania wydarzeń, do których doszło w Sahryniu z ludobójstwem popełnionym przez ukraińskich nacjonalistów na Kresach. Wyjaśnił kontekst akcji polskich żołnierzy. Jej celem było zneutralizowanie znajdujących się we wsiach baz wypadowych oddziałów OUN-UPA, nękających mieszkańców polskich miejscowości. Podczas interwencji, w marcu 1944 roku zginęło kilkuset ukraińskich cywilów. – To była regularna walka z cywilami uzbrojonymi. Ja nie wnikam, nie jestem historykiem. Sahryń to jest już nieprawdopodobna trauma tysięcy partyzantów polskich, tysięcy żołnierzy Armii Krajowej, którym wymordowano bestialsko całe rodziny, żony, dzieci, dziadków, ojców na ich oczach i teraz zrównywanie tych dwóch wydarzeń w moim przekonaniu, może stanowić przestępstwo – tłumaczył Czarnek.
Wesprzyj nas już teraz!
– Tragiczne wydarzenia z Sahrynia miały miejsce 10 marca 1944 roku. Jak to się ma do 8 lipca 1943 roku, tego nikt nie wie. Zostało to zrobione jako prowokacja w 75. rocznicę tragicznej, krwawej niedzieli na Wołyniu, gdzie w sposób systemowy ukraińscy nacjonaliści, bandyci, których ciężko szukać w historii świata, w sposób bestialski mordowali tysiące Polaków podczas nabożeństw religijnych. Ta rocznica została uroczyście uczczona przez pana prezydenta Andrzeja Dudę wczoraj w katedrze łuckiej, na miejscu tej zbrodni. Natomiast Ukraińcy zorganizowali modlitwy na grobach swoich rodaków, którzy zginęli 10 marca, a nie 11 lipca, jednoznacznie powodując prowokację – podkreślał wojewoda. Podziękował on m.in. policji i Straży Granicznej za niedzielną służbę i zapewnienie bezpieczeństwa przede wszystkim mieszkańcom terenów polskich. – Przybycie tysiąca czy dwóch tysięcy ukraińskich nacjonalistów nigdy nie jest wydarzeniem bezpiecznym. Wojewoda lubelski nie był w Sahryniu, bo nie chciał uczestniczyć w prowokacji i hucpie, którą urządzono. Zwłaszcza że ta wypowiedź pana Kuprianowicza jest skandaliczna – dodał.
Wojewoda uznał, iż wypowiedź Kuprianowicza, zrównująca ludobójstwo wołyńskie z akcją w Sahryniu powinna stać się przedmiotem działania prokuratury ze względu na artykuł 133. kk, zabraniający znieważania narodu polskiego, a także artykuł 55. ustawy o IPN w połączeniu z art. 1 stwierdzający, iż kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom nacjonalistów ukraińskich podlega karze. – Dzisiaj tego nie przesądzam, bo nie jestem prokuratorem, ale moim obowiązkiem, również jako Polaka, jest wystąpienie o wyjaśnienie tej sprawy – podsumował.
Źródło: lublin.uw.gov.pl
RoM