Herezja towarzyszy chrześcijaństwu praktycznie od początku jego istnienia. Jednakowoż od drugiej połowy XX wieku starano się usunąć ów termin z języka debaty teologicznej nie eksponując niezgodności z oficjalną doktryną Kościoła katolickiego różnych odłamów religii chrześcijańskiej. Sam termin nie mógł jednak i nie zniknął całkowicie, a w ostatnim czasie pojawia przy okazji niektórych dyscyplinujących dokumentów Stolicy Apostolskiej. Dlatego też warto wskazać, czym jest herezja i dlaczego na przestrzeni wieków Kościół tak zdecydowanie walczył z różnymi jej odłamami.
Wesprzyj nas już teraz!
Słowo „herezja” – w języku łacińskim (haeresis) i starożytnej grece (αἵρεσις) oznaczające wybór czy selekcję – stosowane było jeszcze przed nadejściem chrześcijaństwa. Określano tym terminem szkoły filozoficzne funkcjonujące poza głównym nurtem uprawiania nauki. Jednakże główne znaczenie terminu „herezja” wiąże się z chrześcijaństwem i ściśle się do niego odnosi (w innych religiach zdarzają się odstępstwa od doktryny, lecz posiadają one inny wymiar teologiczny, inne skutki społeczne, stąd nadaje się im inne znaczenie i wagę). Herezji sensu stricto nie spotyka się raczej w Starym Testamencie – choćby z powodu braku wypracowanej spójnej wykładni doktrynalnej. Dopiero Nowy Testament przynosi wzmianki o różnego rodzaju koteriach czy zwolennikach odmiennej wykładni religijnej (Dz 5, 17 i 15, 5; 1 Kor 11, 19; 2 P 2, 1).
Co nie jest herezją
Przez herezję rozumie się odstępstwo od powszechnie uznanej przez Magisterium Kościoła doktryny. Odstępstwo to dotyczyć może zarówno interpretacji Pisma Świętego, dogmatów, orzeczeń soborów powszechnych, jak i uznanych przez Kościół autorytetów (na przykład Ojców Kościoła).
Herezją nie nazywa się natomiast postaw teologiczno-filozoficznych, stojących w zupełnej sprzeczności z nauką Kościoła (na przykład politeizmu, ateizmu czy agnostycyzmu). Herezją nie zwykło się także nazywać odstępstw liturgicznych i zwyczajowych (o ile nie podważają one samej doktryny). Nie określa się też herezją odstępstw od kwestii organizacyjnych i dyscyplinarnych Kościoła (na przykład akt wypowiedzenia posłuszeństwa władzy papieskiej oraz przypisania sobie tytułu kościoła powszechnego określa się mianem schizmy). Dlatego też Kościół katolicki za heretycką uznaje naukę twórców reformacji, natomiast prawosławie i anglikanizm traktuje jako schizmatyckie odłamy chrześcijaństwa, ponieważ głównym odstępstwem w ich wypadku jest brak uznania zwierzchnictwa i prymatu papieża. Herezja dotyczy zatem przede wszystkim zgodności w rozumieniu depozytu wiary. Herezją nie będzie też całkowite porzucenie wiary, czyli apostazja, rozumiana jako świadome, dobrowolne i publiczne wyrzeczenie się przynależności do Kościoła. Przez sam akt apostazji były wierny zrywa wszak łączność z Kościołem (ostatnimi czasy najbardziej znanym aktem apostazji był gest byłego kapłana i teologa kojarzonego z tzw. „Kościołem otwartym” Tomasza Węcławskiego, który zgodnie z prawem kanonicznym – przed swoim proboszczem i w obecności dwóch świadków – wyrzekł się wiary wyznawanej przez wspólnotę Kościoła katolickiego).
Dwie kategorie herezji
Doktryna katolicka definiując herezję wskazuje na dwie jej kategorie: herezję materialną (zwaną też „obiektywną”) i herezję formalną. Pierwsza forma nie jest obarczona sankcją grzechu i wykluczenia, gdyż polega na niezawinionym błędzie w rozumieniu doktryny, sankcjom podlega natomiast herezja formalna. Jednak sankcję w stosunku do wyznających herezję można zastosować dopiero wtedy, gdy herezjarcha po formalnym wskazaniu przez Kościół błędu odmawia odwołania go i trwa w nim.
Zarówno heretycy (czyli osoby głoszące herezję), jak i herezjarchowie (osoby odpowiedzialne za doktrynalną formę herezji) w wyniku swych działań zagrożeni są różnego rodzaju karami. Podstawową konsekwencją samej herezji jest grzech, którego efekt stanowić może wykluczenie heretyka ze struktur Kościoła (latae sententiae, czyli ekskomunika), wskutek czego heretyk lub herezjarcha traci zdolność pełnienia jakichkolwiek funkcji wewnątrz Kościoła i nie może przystępować do sakramentów.
W średniowieczu do kar duchowych dołączano heretykom kary doczesne, prawo świeckie bowiem – traktując religię chrześcijańską jako religię stanu – uznawało wszelkie odstępstwa od uznanej powszechnie doktryny za zdradę stanu. Stąd nauczanie herezjarchów odbierane było w kategorii bluźnierstwa, a wypowiedzenie posłuszeństwa Kościołowi traktowano jako wypowiedzenie umowy lennej i podważenie głównej zasady monarchizmu, uznającej Boskie pochodzenie władzy doczesnej. Dlatego też obok kar kanonicznych i taryfowych przewidywano kary więzienia, konfiskaty majątku czy banicji.
Herezja a prawowierna doktryna
Od samego zarania dziejów chrześcijaństwa istniały mnogie ruchy heretyckie. Już w czasach apostolskich spotyka się pierwsze wzmianki o błędach doktrynalnych i fałszywych nauczycielach. Jednak o herezjach sensu stricto mówić możemy dopiero w momencie krzepnięcia powszechnej doktryny zwanej Magisterium Kościoła. Uchwały soborów powszechnych, nauczanie uznanych autorytetów, egzegetów czy teologów wypracowały spójną doktrynę religijną, traktując jej wewnętrzne ramy jako niezmienne i obdarzone mandatem nadprzyrodzonym. Z kanonu pism objawionych usunięto pseudoewangelie oraz apokryficzne listy o gnostyckim podłożu.
Ruchy heretyckie w pewien sposób wymusiły na Kościele powszechnym wypracowanie spójnej i powszechnie obowiązującej doktryny. Tak było, na przykład, w przypadku sporu Kościoła z herezją antytrynitarną, w efekcie której wypracowano spójną doktrynę o Trójcy Świętej.
Z początkiem średniowiecza, gdy Kościół próbował usystematyzować swą naukę, pojawiły się główne nurty heretyckie, z którymi kojarzy się herezję jako taką. W ogólnym zarysie można się pokusić o wskazanie wspólnego podłoża wszystkich herezji średniowiecznych. In grosso modo stwierdzić można, że wszystkie herezje średniowieczne w mniejszym lub większym stopniu wywodziły się z manicheizmu i opierały na fundamentach gnostyckich. W różnorodnych mutacjach synkretycznie łączyły naukę Maniego o szatańskiej materii stworzonej przez złego demiurga z chrześcijańską wykładnią kosmologii. Za podstawę swej doktryny ruchy manichejskie przyjmowały dualizm świata, przekładając to w życiu praktycznym na potępienie materii, ciała, seksualności (a więc instytucji małżeństwa) czy walkę z medycyną (odpowiedzialną za pielęgnację i naprawę „złej materii”). Na porządku dziennym było spędzanie płodu jako rzekome przyśpieszenie wejścia dziecka w krainę duchową, znajdującą się we władaniu dobrego Boga.
W manichejskich ruchach heretyckich powszechny był antysomatyzm, czyli negatywny stosunek do ciała, uznawanego za źródło wszelkiego zła. Doktryna ta stanowi niewątpliwie pewne echo filozofii platońskiej, splecionej z wierzeniami orfickimi głoszącymi, że ciało jest więzieniem dla duszy. Wyznawcy dualizmu absolutnego potępiali całkowicie świat widzialny jako królestwo szatana, różne zaś odmiany dualizmu umiarkowanego zakładały, że zło materii (którą włada upadły anioł Satanael) można przezwyciężyć przez życie w skrajnej ascezie. O ile druga postawa mogła znaleźć odbicie w doktrynie chrześcijańskiej, o tyle dualizm absolutny był jej całkowicie przeciwny (gdyż wedle Magisterium Kościoła Bóg jest twórcą materii, a więc i ludzkiego ciała, skażonego co prawda przez grzech pierworodny, lecz odkupieńcze dzieło Chrystusa zmazuje w nas ten grzech i otwiera perspektywę zbawienia zarówno duszy jak i ciała).
Gnostycki fundament
Warto też podkreślić gnostyckie podłoże wczesnych herezji. Wywodzący się z Syrii i Egiptu gnostycyzm (z gr. γνωστικός: gnostikos – „dotyczący wiedzy, służący poznaniu”) na gruncie chrześcijaństwa przyjął formę doktryny synkretycznej, wskazującej na ukrytą wiedzę, która może zostać objawiona tylko wybranym przez Boga uczniom (brak tu powszechności doktryny oraz powszechnej możliwości zbawienia). Średniowieczni gnostycy przeczyli też duszpasterstwu pastoralnemu, gdyż – według nich – wiedzy prawdziwej nie da się przekazać przez nauczycieli lub w drodze interpretacji tekstów – mogą jej dostąpić tylko wybrańcy Boga. Egzegeci pism wczesnochrześcijańskich jednoznacznie wskazują na gnostycko-manichejskie podłoże niektórych pism pretendujących do miana chrześcijańskich (jak choćby Ewangelia Judasza, Ewangelia Tomasza, Ewangelia Marii Magdaleny, Ewangelia Dzieciństwa Jezusa czy Apokalipsa Piotra Apostoła).
Do herezji gnostyckich zaliczyć możemy takie ruchy, jak: gnostycko-manichejski kataryzm, pryscylianizm, walentynianizm, arianizm, tryteizm, zaś do ruchów heretyckich negujących boskość Chrystusa lub istotę Trójcy Świętej: doketyzm, eutychianizm, deizm, jansenizm, pelagianizm czy nestorianizm. Oprócz akcentu wskazującego na skażenie materii zdecydowana większość herezji średniowiecznych posiadała też podłoże społeczne (starała się walczyć o poprawę warunków socjalnych, redystrybucję dóbr, a niejednokrotnie również wskazywała na ważne kwestie narodowościowe czy niepodległościowe, jak choćby sekta katarów domagająca się niezależności Langwedocji od królestwa Francji).
Aspekt społeczno‑ustrojowy
Rzadko która herezja w czystej postaci dotyczyła wyłącznie kwestii doktrynalno-teologicznych. Z tego też powodu herezje średniowieczne, obok uderzania w doktrynę Kościoła, dotykały spraw społecznych, stąd też traktowano je jak zwykłe rebelie, choć o podłożu religijnym (podobnie jak współcześnie ruch teologii wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej). Ruch katarski, na przykład, był od samego początku wrogiem ustroju feudalnego – katarzy głosili, że gromadzenie jakichkolwiek dóbr materialnych jest grzechem ciężkim, dlatego wcale nie powinno być bogatych. Sprzeciwiali się również monarchii jako systemowi niesprawiedliwemu, nazywając każdego monarchę szatańskim uzurpatorem.
Z powyższych powodów heretyków w średniowieczu ścigała nie tylko Inkwizycja (dbającą o czystość Depozytu Wiary) ale też ramię świeckie, gdyż ruchy te zagrażały budowaniu społeczno-religijnego modelu świata zwanego societas perfecta. Stabilny, budowany przez wieki porządek świata chrześcijańskiego mógł pod naporem herezji ulec znacznym wypaczeniom, całe państwa mogły ulec nie tylko procesowi dechrystianizacji, ale całkowitej destrukcji.
Rafał A. Krzycki
Tekst ukazał się w nr. 10 dwumiesięcznika „Polonia Christiana”