W poniedziałkowy wieczór odbyło się specjalne posiedzenie irlandzkiego rządu. Tematem było zapowiedziane w ubiegłym roku referendum w sprawie przepisów aborcyjnych. Premier Leo Varadkar zapowiedział, że głosowanie odbędzie się pod koniec maja roku 2018.
W Republice Irlandii aborcja była zawsze zakazana. Poprawkę do konstytucji w tej sprawie wniesiono w roku 1983, po referendum, w którym zmianę dotyczącą zagrożenia życia matki poparło blisko 70 proc. Irlandczyków.
Wesprzyj nas już teraz!
W zaplanowanym plebiscycie Irlandczycy zdecydują, czy obowiązujące przepisy zrównujące prawa dziecka poczętego z prawami matki zostaną utrzymane. Varadkar zapowiedział, że niezależnie od wyniku głosowania irlandzki rząd dostosuje się do niego i podejmie działania adekwatne do decyzji większości. On sam – zadeklarowany homoseksualista – opowiada się za zmianą obecnych przepisów, które – jak podkreślił – „są nadmiernie restrykcyjne”. – Moim zdaniem do pewnego etapu ciąży matka powinna mieć możliwość dokonania aborcji, jeśli uzna, że nie chce rodzić – powiedział Varadkar, który jest z wykształcenia lekarzem.
Obowiązujące w Irlandii prawo chroni życie dzieci poczętych w sposób lepszy niż w większości innych krajów świata. Przepisy pozwalają na dokonanie aborcji jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia matki. Wszystkie pozostałe „przesłanki”, np. gwałt czy choroba dziecka nie stanowią „uzasadnienia” dla zamordowania dziecka w łonie matki.
Od roku 2001 w Republice Irlandii zorganizowano łącznie 15 referendów. Dwa lata temu po referendum dotyczącym legalizacji związków jednopłciowych, Irlandia stała się pierwszym krajem świata, gdzie kwestię tę rozstrzygnięto w ogólnonarodowym głosowaniu.
Źródło: gosc.pl / PCh24.pl
TK