Czy ktoś jeszcze pamięta migawki z wiadomości telewizyjnych z lat dziewięćdziesiątych, przedstawiające uśmiechniętych mężczyzn zawierających jednopłciowy związek? Zdarzały się na zasadzie kuriozów, kwitowanych śmiechem, tak jak kwituje się na przykład informację o tym, że oto w jednej budzie mieszkają ze sobą kot i pies. Wielu pewnie pamięta łzawą historyjkę filmową pt. Filadelfia – odwołujący się do sfery emocjonalnej propagandowy obraz okraszony łzawą pioseneczką Bruce’a Springsteena. Wszystko to już było.
Analizując przekaz mediów, zapoznając się z ofertą galerii sztuki, obserwując rozmaite inicjatywy społeczne, dochodzimy do wniosku, że mamy do czynienia albo z szaleństwem, albo ze skrajnie radykalną rewolucją zmierzającą do ustanowienia panseksualnej religii. Czyż nie jesteśmy wszak świadkami homoseksualnej rewolucji, mającej na celu przedefiniowanie człowieczeństwa, a zwłaszcza tak istotniej jego części jak płciowość? Konsekwencje tej rewolucji uderzą głównie w rodzinę i edukację, ale także w politykę, religię i wiele innych sfer.
Wesprzyj nas już teraz!
„Gejzeta” i akolici
Kiedy w Polsce rozszalała się machina promująca homoseksualizm, Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej – zaniepokojone narastaniem zjawiska – zleciło w roku 2005 badanie prasoznawcze, w którym szczegółowo przeanalizowano jeden tytuł: ogólnopolski dziennik „Gazeta Wyborcza”. Zakresem prac badawczych objęto treść oraz ilość publikacji w poszczególnych wydaniach. I oto w ciągu całego roku 2004 (306 wydań) „Gazeta Wyborcza” opublikowała aż 379 tekstów ukazujących homoseksualizm w pozytywnym świetle. Oznacza to, że na jeden numer przypadało średnio 1,23 tekstu promującego homoseksualizm.
W zestawieniu z innymi dziennikami sztandarowy tytuł prasowy Agory jawi się prawdziwym promotorem homoseksualizmu, ustępując na tym polu jedynie portalom homoseksualnym. W publikacjach „Gazety Wyborczej” za lata 2003 i 2004, z wyjątkiem dwóch tekstów (Walczyć i ustępować z 07.07.2003 i Oświadczenie metropolity krakowskiego z 23.04.2004), pozostałe mają charakter ewidentnie zaangażowany w promocję homoseksualizmu.
Obecnie machina medialna zarówno na świecie, jak i w Polsce pracuje już w tym zakresie pełną parą. Dochodzi do tego propaganda eventowa skierowana, na przykład, wprost do dzieci oraz działania ukierunkowane na zmiękczenie niezmiennego i zawsze negatywnego wobec homoseksualistów stanowiska Kościoła Katolickiego.
Przegląd opiniotwórczych tygodników liberalnych to obecnie zajęcie przyprawiające a to o wybuchy śmiechu, a to o odczucie mdłości bądź skrajne przygnębienie stopniem zaangażowania głównych mediów opiniotwórczych w homoseksualną rewolucję.
Pseudorodzinna sielanka
W tygodniku „Newsweek” z 20 lutego 2011 roku widnieje sielankowe zdjęcie dwóch uśmiechniętych mężczyzn w bielutkiej pościeli z kilkuletnim chłopczykiem miedzy nimi. Obok zdanie: Czy homoseksualiści są dobrymi rodzicami? Naukowcy zgodnie twierdzą, że tak. Czemu więc adopcja dzieci przez pary tej samej płci wzbudza tyle kontrowersji?
Warto skupić się na każdym słowie tego zdania: oto tzw. oświeceni już wiedzą i głoszą, że naukowcy (nie wiadomo ilu, w domyśle chyba wszyscy) twierdzą (to znaczy nie mają wątpliwości) zgodnie (czyli stoją murem, to dla nich po prostu pewnik), że tak. Jedynym więc problemem jest jeszcze tzw. ciemnota, która uniemożliwia przyjęcie tej oczywistej – jak się sugeruje – prawdy i zaakceptowanie adopcji dzieci przez pary jednopłciowe.
Wyrzucono więc na śmietnik wszystkie inne, krytyczne wobec homoseksualizmu opinie naukowe. Nie ma już wątpliwości, ogłasza się dogmaty i podaje masom do wierzenia. Dalej od sielanki aż kręci się w głowie. Oto kolejny iście kabaretowy fragment:
Andrew jest gejem, od kilku lat ma męża Johna, czwórkę dzieci i dość – przynajmniej z pozoru – skomplikowaną sytuację rodzinną (tu pewnie sugestia, że to musi być tylko pozór, bo naprawdę wszystko jest super – przyp. red). Dwuletni syn George mieszka z nim i jego mężem. Biologicznym ojcem chłopca jest Andrew, jajeczko pochodziło od niespokrewnionej kobiety, a dziecko urodziła Laura, przyjaciółka rodziny, lesbijka. Córka Blaine ma cztery lata i mieszka z biologiczną matką i jej partnerem. Dziewczynka również urodziła się dzięki zapłodnieniu in vitro, dawcą spermy był Andrew. (Przy okazji widać do czego używa się tej metody – przyp. red.) Dziesięcioletni Olivier i siedmioletnia Lucy przyszli na świat podobnie, dzięki sztucznemu zapłodnieniu. Nasienie pochodziło od Johna, a jajeczko było Laury, która jest w związku z Tammy. (…) Na sesji zdjęciowej dla „Newsweeka” ta dziewiątka wygląda jak jedna, wielka, szczęśliwa rodzina.
Tak wygląda wioska potiomkinowska obecnego etapu antychrześcijańskiej rewolucji. Zresztą tytuł tekstu, z którego korzystała autorka brzmi: Poznaj moją prawdziwą nowoczesną rodzinę. Ten sielankowy opis to jednak nie koniec, tuż poniżej bowiem znalazła się „bumaga” naukowców: Psychologowie przyznają (znów w domyśle – pewnie wszyscy, jednym chórem), że chyba w żadnej innej kwestii nie byli tak zgodni (no proszę, wreszcie jest jakiś pewnik, dogmat w świecie, w którym tyle krwi utoczono w walce z dogmatami), jak w tej, czy homoseksualiści powinni (ciekawe, że nie użyto słowa „mogą”, ale „powinni”) wychowywać dzieci. Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne – podobnie jak wiele innych ośrodków naukowych – (wiadomo, w Ameryce powiedzieli…) twierdzi (no właśnie, czyli nie ma tu wątpliwości), że rodzice tej samej płci są (uwaga!!!) tacy sami jak heteroseksualni i nie ma naukowych podstaw odmawiania im praw rodzicielskich.
A jednak nie wszystko jest tak kolorowe i sielskie. Znalazło się również coś, co budzi niepokój autorki tekstu. Istnieje bowiem problem, który kładzie się cieniem na szczęśliwym potiomkinowskim świecie. Czytamy oto dalej, że: Problemem takich rodzin jest często brak akceptacji. Tu następuje wyliczanka: dzieci z takich „rodzin” poddaje się ostracyzmowi, muszą ukrywać, kto je wychowuje, boją się reakcji innych; w dorosłym życiu takie dzieci muszą ukrywać swoją „orientację”, by nie narazić rodziców na oskarżenia o „zarażenie” potomstwa homoseksualizmem. Tak więc, tylko czekać, aż odpowiednie instytucje zaczną „porządkować” również ten odcinek frontu i oczyszczą go z wrogiego, reakcyjnego elementu stojącego na przeszkodzie w osiągnięciu wyższego poziomu szczęścia ludzkości, czyli zaistnienia – jak mówi tytuł tekstu, który zainspirował autorkę polskojęzycznej wersji „Newsweeka” – prawdziwej nowoczesnej rodziny.
Soap opera nowej ery
Inny wysokonakładowy tygodnik opinii, „Polityka”, opublikował 5 lutego br. opatrzony dużego formatu niesmacznym zdjęciem tekst pt. Szczęśliwy los Les, będący rozmową z wiodącymi rzekomo sielski żywot „małżonkami”.
W „Przekroju” z 22 lutego znalazł się tekst pt. Homo? Już wiadomo. Tu znowu podobne klimaty: Anna z Edytą mieszkają razem w niedużym miasteczku pod Poznaniem. Wychowują Zuzkę, którą Ania urodziła osiem lat temu. Zamierzają powiększyć rodzinę – tym razem w ciążę ma zajść Edyta. Dawca nasienia został już wybrany.
W obecnej rzeczywistości, kiedy logiczne argumenty niewiele już znaczą, decydują emocje. Jak widać, propaganda doskonale to wykorzystuje. Czytamy opis dramatycznych perypetii ze zdobyciem nasienia do zabiegu in vitro albo sytuacji, w której straszna pielęgniarka dopytuje się o imię ojca dziecka poczętego w probówce, co ma unaoczniać, jak okrutne jest to zacofane, nieuświadomione społeczeństwo.
Inny fragment, tym razem o Reni i Karolinie: Obie czują się matkami. Ponad dwa lata przygotowywały się do podjęcia decyzji o dziecku, były rozmowy o tym, która ma rodzić i ustaliły, że najpierw starsza. Renia żali się, że gdyby Karolina umarła, nie będzie mogła opiekować się dzieckiem. Dalej scena jak żywcem wyjęta z prohomoseksualnej opery mydlanej: Edyta w ciężkim stanie w szpitalu, Anna próbuje się do niej bezskutecznie dostać i krzyczy: Wpuście mnie, ja ją kocham! Wpuścili. Czyż to nie oczywiste wskazanie, że brak zalegalizowanych związków jednopłciowych to sama krzywda ludzka?
Oprócz propagandy medialnej mamy też propagandę prowadzoną za pomocą tzw. eventów, a także działalność lobbystyczną i społeczną. Taktyka ruchu homoseksualnego polega też na zbliżeniu się do Kościoła katolickiego, wejściu do jego struktur, zinfiltrowaniu ich i doprowadzeniu do akceptacji homoseksualizmu.
Przytul demona
Na osobne potraktowanie zasługuje wyjątkowo szokująca sprawa promocji homoseksualizmu wśród dzieci. W Polsce można wskazać coraz liczniejsze tego przykłady, na przykład: udostępnienie homoseksualnej pornografii dzieciom podczas warsztatów na temat AIDS w krakowskim magistracie 29 listopada 2005 roku, kiedy prohomoseksualni aktywiści z tej organizacji rozpowszechnili ulotki dotyczące stosunków homoseksualnych (z pornograficznymi zdjęciami) wśród dzieci szkolnych. Podobne ulotki pojawiły się podczas warsztatów dla młodzieży zorganizowanych w Urzędzie Miasta Krakowa w ramach kampanii Zjednoczeni przeciw AIDS. Materiały dostępne były dla każdego, w tym dla gimnazjalistów! Prezydent Jacek Majchrowski nakazał natychmiastowe przerwanie skandalicznych zajęć.
W kwietniu br. w tym samym mieście wybuchł kolejny skandal związany z warsztatami antydyskryminacyjnymi pt. Przytul swego demona zorganizowanymi w tamtejszym Bunkrze Sztuki. Podczas owych warsztatów korzysta się z koncepcji tzw. płci kulturowej, gender czy queer, czyli pojęć wylansowanych przez środowiska pederastów, lesbijek, transwestytów i biseksualistów. Impreza skierowana była do dzieci w wieku 10-12 lat!!! Na dodatek zaplanowano ją na zakończenie autorskiej wystawy Karola Radziszewskiego, prezentującej homoseksualną pornografię.
Autor ten zdążył już zaprezentować swoje „prace”, na przykład, na skandalicznej wystawie zbiorowej pt. Ars homo erotica w warszawskim Muzum Narodowym. Radziszewski jest też autorem projektu – przepraszam za obrzydliwe wyrażenie, ale taki jest tytuł – Siusiu w torcik… Widocznie organizatorzy miejskiej placówki kulturalnej, jaką oficjalnie jest krakowski Bunkier Sztuki, uznali, że to odpowiednie towarzystwo dla dziesięciolatków.
Do podobnego skandalu doszło w Radomiu, kiedy okazało się, że w placówce miejskiej zaplanowano zorganizowanie imprezy pt. Żywa biblioteka, adresowanej także do młodzieży, polegającej m.in. na spotkaniu z aktywnym homoseksualistą.
Czas na obozy reedukacji?
A co z tymi, którzy na ową homoseksualną rewolucję się nie godzą? Dla takich przewidziano katalog rozmaitych szykan. W Stanach Zjednoczonych, na przykład, zwolenników katolickiej wizji małżeństwa i płciowości straszy się sądem za nauczanie o grzechu homoseksualizmu – tak właśnie postąpiło dowództwo armii amerykańskiej po zniesieniu polityki wobec homoseksualistów Don’t ask, don’t tell.
Wytacza się procesy właścicielom małych pensjonatów za rzekomą dyskryminację pederastów (odmawianie noclegu homoseksualnym parom). Utrudnia się rozpowszechnianie fragmentów Pisma Świętego jednoznacznie potępiających homoseksualizm.
W Polsce natomiast trwa kampania na rzecz ustawowej ochrony przed tzw. „mową nienawiści” ze względu na „orientację seksualną”.
Szokujące? Może jeszcze tak. Ale nie łudźmy się – „młody wykształcony z wielkiego miasta” bombardowany takim przekazem, wychowany w postmodernistycznym i postlogicznym świecie, niepotrafiący już rozumnie uzasadnić, dlaczego małżeństwo to nierozerwalny związek jednego mężczyzny z jedną kobietą, przedkładający uczucia nad intelekt, przywyknie do tego, później się wzruszy, a następnie uzna opisane przykłady za normę. Na to właśnie liczy homolobby.
To dlatego tak ważne było instytucjonalne uznanie aktów homoseksualnych za normę wyrażone w rozmaitych dokumentach w rodzaju Karty Praw Podstawowych, ustaw „równościowych” i tym podobnych. Nadchodzi kolej na wyciąganie z tego konsekwencji w postaci pogodzenia się z ową „nową normą”. Pogodzenia się – dodajmy – w całej rozciągłości. W charakterystyczny sposób wyłożył to prof. Jan Hartman w opublikowanym na łamach tygodnika „Wprost” 22 lutego 2011 roku tekście zatytułowanym Gej straszy we mnie, w którym zaproponował, „reedukację etyczną”. Autor postuluje odkrycie w sobie homoseksualisty i oswojenie go oraz pozbycie się wszystkich resztek nabytej jeszcze w dzieciństwie homofobii.
Rewolucja seksualna nie zawaha się więc zapewne sięgnąć po państwowy aparat przymusu w postaci wyroków, więzień, pozbawiania stanowisk, ingerencji w zacisze domowe, brutalnej interwencji w nauczanie duchownych itp. W połączeniu z innymi zagrożeniami społecznymi: relatywizmem, narkomanią, kryzysem rodziny i systemów emerytalnych, radykalizującym się islamem, napływem emigrantów z niestabilnych i biedniejszych rejonów świata, może dokonać całkowitego zniszczenia znanego nam dotąd społeczeństwa. W tej sytuacji jedynym ratunkiem i nadzieją wydaje się być zapowiedziana w Fatimie interwencja Opatrzności. Matka Boża nie pozostawiła wszak wątpliwości zapewnieniem: W końcu Moje Niepokalane Serce zatriumfuje.
O nieustannej homoseksualnej ofensywie przekonać się można niemal każdego dnia, śledząc doniesienia mediów, które wciąż informują o sprawach związanych z tą niewielką (ostatnie badania wykazały, że w USA stanowią oni najwyżej ok. 1,8 proc. społeczeństwa, nie zaś 5 proc., jak sami twierdzą), ale głośną grupą. Poniżej publikujemy wybrane informacje z kilku tygodni marca i kwietnia br.
Promocja sodomii wśród dzieci
Amerykańska sieć hipermarketów The Home Depot specjalizująca się w handlu materiałami i narzędziami budowlanymi zaangażowała się w promocję homoseksualizmu wśród dzieci podczas festiwalu homoseksualnego w Pensylwanii oraz festiwalu OK Gay Daddy. W roku 2010 firma The Home Depot była także głównym sponsorem homoseksualnych parad z warsztatami dla dzieci w Maine i Bostonie.
Szczególna ochrona dewiantów
Kraje Unii Europejskiej chcą doprowadzić do przyjęcia wspólnej deklaracji Rady ds. Praw Człowieka ONZ, zawierającej określenia: orientacja seksualna i tożsamość płciowa, jako kategorie prawne, podlegające szczególnej ochronie. Podobne próby podjęto wcześniej w latach: 2006 i 2008. Wydane wówczas deklaracje spotkały się ze sprzeciwem części państw członkowskich ONZ.
Donieś na „homofoba”
Z inicjatywy brazylijskiego rządu uruchomiono telefon, pod którym przyjmowane są skargi na „homofobów”. W ten sposób realizuje się rządowy program Uczyńmy Brazylię krajem bez homofobii. Zdaniem ks. Luiza Carlosa Lodi da Cruz, nowy „system pomocy” będzie służył prześladowaniu tych, którzy nie akceptują grzechów przeciw naturze.
Homozwiązki w Irlandii
Pierwsze pary homoseksualne zawarły w Irlandii oficjalne związki partnerskie. Stanowi to wynik wejścia w życie od 1 stycznia br. ustawy legalizującej w Irlandii związki partnerskie między osobami tej samej płci, i przyznającej im te same prawa i obowiązki, jakie mają małżeństwa heteroseksualne (z wyjątkiem możliwości adopcji).
Państwa „homofobiczne” nie dostaną pieniędzy
Komisja budżetowa niższej izby amerykańskiego Kongresu przyjęła poprawkę, zgodnie z którą USA zmniejszą albo w ogóle wycofają pomoc finansową dla państw sprzeciwiających się homoseksualizmowi. Poprawkę wniesioną przez otwarcie przyznającego się do pederastii republikanina Barneya Franka zaaprobowało 29 członków komisji, przeciw było 24.
Sąd wojskowy za nauczanie o grzechu homoseksualizmu
Armia amerykańska grozi kapelanom sądem, jeśli nie zmienią swego podejścia do żołnierzy homoseksualnych. Duchowni, którzy będą mówić o grzechu homoseksualnym czy cytować odnoszące się doń fragmenty Pisma Świętego, muszą liczyć się z groźbą kar dyscyplinarnych i odpowiedzialności przed sądem. Zgodnie z oficjalnym zarządzeniem, duchowni mogą wyrażać religijne i moralne przekonania dotyczące orientacji seksualnej jedynie podczas niedzielnych nabożeństw na terenie kaplicy i zgodnie z narzuconymi zasadami.
Homoseksualne lobby podszywa się pod Kościół
W USA samozwańcze „duszpasterstwo homoseksualistów” wydało broszurę, w której przedstawia własny wykład katolickiego nauczania na temat różnych dewiacji seksualnych. W tradycji Kościoła o treściach wiary decydowali na równi biskupi i świeccy. Dziś biskupi zatracili zdolność rozeznania wiary wspólnoty katolickiej odnośnie homoseksualizmu – można przeczytać w broszurze. Arcybiskup Waszyngtonu, kardynał Donald Wuerl oświadczył, że autorzy dokumentu bezprawnie podszywają się pod Kościół katolicki, a tak zwany pozytywny stosunek do homoseksualizmu, który starają się promować, jest sprzeczny z katolickim nauczaniem.
Lesbijki pozwały nauczycielkę
W Zagrzebiu organizacja lesbijek Kontra pozwała do sądu nauczycielkę religii, Jelenę Mudrovcić, oskarżając ją o „homofobię”, na podstawie relacji uczennicy, która na lekcji prowadzonej przez pozwaną pojawiła się przypadkowo. Nauczycielka wyjaśnia, że przytoczyła treść Katechizmu Kościoła Katolickiego.
Furtka dla homozwiązków
Ministerstwo spraw wewnętrznych chce ułatwić parom homoseksualnym zawieranie formalnych związków z obejściem polskiego prawa. Dotychczas osoby chcące zawrzeć małżeństwo poza krajem musiały w specjalnym formularzu wpisać dane przyszłego współmałżonka. Na tej podstawie urzędnicy USC odmawiali homoseksualistom wydawania zaświadczeń o prawnej zdolności do zawarcia ślubu. Nowy wzór zaświadczenia ma już nie zawierać wspomnianej rubryki. Niedawno głosami lewicy i PO parlament odrzucił poprawkę do ustawy Prawo prywatne międzynarodowe mówiącą, że nie stosuje się przepisów prawa obcego regulującego związki osób tej samej płci.
Homokluby w katolickich szkołach
Na podstawie decyzji lokalnych władz kościelnych we wszystkich szkołach katolickich w Ontario, które korzystają z grantów rządowych, mają powstać kluby „zwalczające przemoc z powodu orientacji seksualnej” w ramach rządowej „polityki niedyskryminacyjnej”. Przeciw tej decyzji wystąpili rodzice uczniów, którzy wskazują na zagrożenie przekształcenia się tych klubów w miejsca promocji homoseksualizmu.
Uczelnia dumna ze zboczeńców
Na jezuickiej uczelni Georgetown University, z inicjatywy homoseksualnej grupy studentów GU Pride, zorganizowano po raz kolejny Pride Week (Tydzień Dumy) – szereg imprez mających przyczynić się do większej akceptacji studentów LGBT (pederaści, lesbijki, biseksualiści i transwestyci) przez młodzież akademicką. Każdego roku na uczelni odbywają się ponadto Tydzień Coming Outu i Tydzień Wyzwolenia Płci.
Atak na hierarchę
Arcybiskup Brukseli Andre-Joseph Leonard został po raz drugi uderzony w twarz ciastem z kremem przez homoseksualnego aktywistę. Agresor przyznał w mediach, że jest to „kara” za poglądy hierarchy na temat homoseksualizmu i za jego sprzeciw wobec aborcji. Do ataków doszło po stwierdzeniu przez arcybiskupa Leonarda, że AIDS stanowi konsekwencję ryzykownych zachowań seksualnych i szczególnie dotyczy homoseksualistów.
Szymon Tarasiński
Tekst ukazał się w nr. 20 dwumiesięcznika „Polonia Christiana”
Czytaj również:
Najpierw bezpieczeństwo, potem współczucie
Barykady ostatecznej rewolucji
Homoseksualizm: perwersja, nie „orientacja”