Za zachodnią granicą Polski czas sylwestrowej zabawy upływa wśród wykroczeń cudzoziemców i starć służb z grupami łamiących prawo migrantów. Wysoką cenę „wielokulturowości” płaci m.in Holandia. Pomiędzy 31 a 1 stycznia wielu funkcjonariuszy policji odniosło rany podczas interwencji. Nowy rok rozpoczną z kontuzjami…
W sylwestrowy wieczór policja w niemal całych Niderlandach była zajęta zwalczaniem wandalizmu, podpaleń, zamieszek i towarzyszeniem służbom ratunkowym, podano w komunikacie prasowym. Zatrzymano ponad 200 osób.
–To całkowicie niedopuszczalne – komentował Peije de Meij, dyrektor operacyjny w komendzie głównej policji w Hadze. – Osoby chcące świętować były obrzucane fajerwerkami. Celem ataków były także domy i samochody. Kiedy dochodziło do interwencji, wielu funkcjonariuszy policji i innych funkcjonariuszy musiało stawić czoła agresji i przemocy – wskazuje cytowany w komunikacie prasowym oficer.
Wesprzyj nas już teraz!
Policjanci zostali zaatakowani ciężkimi petardami m.in. w Delft w środkowej części kraju. W Hadze podpalony został policyjny radiowóz, a funkcjonariusze policji obrzuceni m.in. butelkami z łatwopalnym płynem. Samochody płonęły również w innych miejscach kraju, m.in. w Groningen na północy.
– Jesteśmy głęboko zaniepokojeni licznymi doniesieniami o agresji i przemocy wobec osób postronnych, policji i strażaków – kontynuował dyrektor De Meij. Jak poinformował, ze wstępnych danych wynika, że rannych zostało co najmniej kilkudziesięciu policjantów. –Niestety, taka jest rzeczywistość, w której przyszło nam funkcjonować w okresie sylwestrowym – ubolewał mundurowy.
Komenda policji w Hadze potwierdziła wcześniejsze doniesienia mediów o śmierci 19-latka w Haarlem w środkowej części kraju z powodu fajerwerków, a także śmiertelnej ofierze strzelaniny na imprezie sylwestrowej w Capelle aan den IJssel w centralnej Holandii.
(PAP)/oprac.FA