Był sobie raz pewien kraj, w którym rodzina panująca przekazywała władzę z ojców na synów, utrzymując poddanych w najstraszliwszej biedzie dzięki systemowi krwawej tyranii. Władca jadał wyszukane zupy z płetw rekina i wszelkiego rodzaju luksusowe potrawy, podróżował wożąc ze sobą setki butelek wina, a ludzie umierali z głodu tysiącami, jeśli nie milionami.
Bywało, że tyran zasiadał do posiłku o północy, a kończył go o świcie, podczas gdy dzieci jego poddanych jadły psy i zepsute mięso. Gorzej nawet, uważał się za pana prawdy i wszyscy musieli mocno wierzyć w jego religię, pod karą śmierci dla całej rodziny winowajcy. Tyran decydował o wszystkim: od rodzaju ubrania, jakie jego poddani mogli nosić, po wybór miejsca, do którego wolno im było się udać. Doprowadził ten absurd aż do wydania zakazu mieszkania w stolicy swego państwa karłom, by nie psuły estetyki miejsca. Horror, prawda?
Wesprzyj nas już teraz!
Być może niektórzy roztargnieni czytelnicy pomyśleli, że chodzi o jakiś katolicki kraj, oskarżany przez masońską prasę o średniowieczne praktyki, o to, że jest opanowany przez inkwizycję. Nie, nie chodzi tu ani o dwunastowieczną Francję ani o szesnastowieczną Hiszpanię. Wszystkie podane wyżej prawdziwe przykłady pochodzą z komunistycznej Korei Północnej początku obecnego, dwudziestego pierwszego stulecia.
Niby wszyscy wiemy, że komuniści kłamią. A jednak ludzie zdają się jednak nie zauważać skali ich kłamstwa, nie widzą, że komunizm jest jednym wielkim kłamstwem, że nie ma w nim absolutnie nic pozytywnego. To nieprawda, że komuniści chcieli dobrze, ale wyszło im źle. Nie, komunizm to wyłącznie podłość, zbrodnia i kłamstwo.
Nikt w dziejach nie obiecywał większej wolności niż komuniści, spójrzmy na komunistyczną Koreę, gdzie tyrania decyduje już nie tylko o tym, w co należy się ubierać, ale także, jakiej muzyki wolno słuchać (na przykład: Mozart, Beethoven i Chopin są zakazani). Dla wzmocnienia skuteczności swej propagandy tyrania wszędzie zainstalowała głośniki, zwłaszcza na skrzyżowaniach dróg i alejek parkowych, a nierzadko również w domach – nikt nie umknie przed koniecznością wysłuchania oficjalnych wiadomości.
W Północnej Korei brakuje wszystkiego z wyjątkiem absurdu – ten jest wszędzie dostępny w nieprzebranej obfitości, szczyt swój osiągając w kulcie osoby zmarłego dyktatora i jego ojca.
Zgodnie z oficjalną biografią Kim Dzong Il nauczył się chodzić w wieku trzech tygodni, mówić zaś – w wieku ośmiu tygodni. A podczas studiów na uniwersytecie napisał tysiąc pięćset książek! Północnokoreańskie dzieci nie świętują własnych urodzin, lecz urodziny Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila, a wszyscy obywatele mają tytułować go określeniami takimi, jak niezrównany patriota, mądry myśliciel, słońce narodu, czerwone słońce uciskanych świata. Partia komunistyczna rozprowadza po wszystkich domach portrety obu dyktatorów, wraz z białą ściereczką do ich czyszczenia, a policja co miesiąc kontroluje stan czystości tychże portretów. Ludzie są obowiązani do bicia pokłonów przed portretami lub posągami despotów nawet do pięćdziesięciu razy dziennie, a posągów tych bynajmniej nie brakuje – samych pomników Kim Ir Sena jest w kraju około trzydzieści cztery tysiące!
Istnieją niezliczone relacje o panującym w Korei Północnej chronicznym głodzie – zbyt dobrze udokumentowane, by ktokolwiek próbował im zaprzeczać. Głód jest tak wielki, że ludzie jedzą wszystko, co tylko się porusza, do tego stopnia, że po przejściu ludzi przez dane pole potrzeba dwóch lat na odnowienie choćby w niewielkim stopniu życia zwierzęcego. Mowa tu o pastwiskach, nie o lasach, ponieważ tych ostatnich prawie już nie ma – zostały niemal w całości wykarczowane, by było na czym gotować i czym ogrzewać domy.
Inne przerażające liczby z Korei Północnej: czterysta tysięcy osób zmarłych w ciągu ostatnich trzydziestu lat w więzieniach czy ponad dwieście tysięcy mężczyzn, kobiet a nawet dzieci przetrzymywanych w obozach koncentracyjnych.
Jakże wielu ludzi na Zachodzie sądzi, że zmiana dyktatora doprowadzi do zmiany systemu. Przypadek kubański: przekazanie władzy przez Fidela Castro jego bratu, Raulowi, najwyraźniej niczego ich nie nauczył. Bo sukcesja dokonywana w królestwie podłości, zbrodni i kłamstwa przekazuje tylko podłość, zbrodnię i kłamstwo. Jeżeli nie zostaną podjęte drastyczne środki w celu usunięcia dyktatorów i ich stronników, sukcesorzy już czekają w kolejce.
Valdis Grinsteins
Tekst ukazał się w nr 24 dwumiesięcznika „Polonia Christiana”