Paweł Chruszcz, głogowski radny związany ze środowiskiem narodowym, został znaleziony martwy w czwartek 31 maja. Sprawa jego zagadkowej śmierci stała się przedmiotem dociekań nie tylko organów państwa, ale i mediów. Między innymi dlatego, że samorządowiec aktywnie tropił nieprawidłowości w życiu publicznym.
Obecnie – jak donosi tvp.info w oparciu o ustalenia PAP – prokuratura bada w sprawie śmierci Pawła Chruszcza trzy wątki: zabójstwo radnego połączone z upozorowanym samobójstwem, samobójstwo dokonane pod czyjąś presją oraz samobójstwo. Śledczy mieli dotąd nie znaleźć niczego wskazującego na udział „osób trzecich” w śmierci narodowca.
Wesprzyj nas już teraz!
Inny przekaz płynie z tekstu Wojciecha Wybranowskiego z „Do Rzeczy”. Dziennikarz opisuje w artykule niepokojące okoliczności towarzyszące śmierci Pawła Chruszcza. Wśród nich są zrelacjonowane słowa znajomego radnego, zgodnie z którymi samorządowiec na kilka dni przed śmiercią miał sprawiać wrażenie zastraszonego i mówić: teraz mnie załatwią.
„Jeszcze we wtorek głogowski samorządowiec dzwonił do swojego kolegi Bartłomieja Szwieca. Mówił mu, że jest na rybach, opowiadał, że następnego dnia też się wybiera powędkować. – Pytał, czy nie chciałbym dołączyć, mówił, że są na łódkach. Uderzyło mnie, że cały czas używał liczby mnogiej, ale jednocześnie nie powiedział, kto z nim jest – opowiada Do Rzeczy Bartłomiej Szwiec. – Dziwne było to, że chciał wiedzieć, czy mógłbym go zabrać, chociaż sam miał samochód, a ja nie mam auta. Dopiero później dotarło do mnie, że mógł między wierszami dawać do zrozumienia, że dzieje się coś niedobrego i chce, żeby ktoś przyjechał” – czytamy w tygodniku. Inny znajomy Chruszcza, z którym radny miał kontaktować się w środę, również odniósł wrażenie, że narodowiec nie był sam.
„Dotarliśmy do ludzi, którzy widzieli ciało radnego tuż przed sekcją zwłok. Mówią nam, że w pobliżu ramion mężczyzny stwierdzili obrażenia, których nie miał jeszcze w środę, kiedy ostatni raz widziała go rodzina. Chodzi o trzy okrągłe ślady o średnicy ok. 2 cm każdy. Ustaliliśmy też, że informacja o tych obrażeniach znalazła się w materiałach prokuratury. Mowa jest tam o otarciach na ciele, a także iż na wysokości ramion, na wysokości tzw. pagonów, zauważono jakby odciśnięte i naruszające tkankę skóry ślady wielkości 2 zł – dwa po jednej stronie i jeden po drugiej” – informuje „Do Rzeczy”.
Z tekstu opublikowanego na tvp.info wynika, że prokuratura uznaje samobójstwo za najbardziej prawdopodobną przyczynę śmierci Chruszcza. Natomiast rozmówcy „Do Rzeczy” mają zastrzeżenia do pracy głogowskich policjantów. „Przeszukiwania miały być przerwane na noc. A już po znalezieniu ciała Chruszcza funkcjonariusze podeszli do sprawy tak, jakby z góry zakładali, że było to typowe samobójstwo” – czytamy.
Wojciech Wybranowski odnosi się również w swoim tekście do powtarzanych informacji o znalezieniu przy radnym butelki whisky. Jak czytamy, w samochodzie Chruszcza znaleziono taki trunek, ale „jego znajomi i rodzina twierdzą, że stronił od alkoholu, a perfumowanych wódek w ogóle nie tykał. Tu znów pojawia się więc pytanie o to, czy ktoś towarzyszył Chruszczowi w ostatnich godzinach życia”. „Do Rzeczy” zwraca również uwagę, że krew radnego została oddana do badania na okoliczność substancji toksycznych i uzależniających dopiero 8 czerwca.
Z doniesień PAP wynika, że radny osobiście kupił w markecie budowlanym linkę, na której znaleziono jego powieszone ciało. Prokuratura odnaleźć miała rachunek, zaś nagranie z monitoringu sklepu potwierdza zakup. Sama linka nie zawiera natomiast – wedle informacji PAP powtwórzonych przez tvp.info – uszkodzeń, jakie mogłyby świadczyć, że wciągnięto ją na słup wraz z ciałem.
Portal kanału informacyjnego donosi również, że zdaniem śledczych Chruszcz otrzymał wezwanie do zapłaty 50 tys. zł zadośćuczynienia za publiczne wypowiedzi oraz nakaz opublikowania przeprosin za słowa. Fakt24.pl informuje, że radny miał szukać w sieci informacji o upadłości konsumenckiej, co PAP potwierdził w niezależnym źródle.
Sprawa wciąż pozostaje więc bardzo tajemnicza, szczególnie, że głogowski radny aktywnie ujawniał i zwalczał przypadki nieprawidłowości w instytucjach publicznych w swojej okolicy. „Do Rzeczy” opisuje zaangażowanie Pawła Chruszcza – brata posła Sylwestra Chruszcza – w walkę z przemocą w jednym z przedszkoli, jego zainteresowanie potencjalnymi nieprawidłowościami przy prywatyzacji tej placówki, a także alarmowanie wobec przekraczania norm toksycznego arsenu w powietrzu w Głogowie, przez co „wszedł też na wojenną ścieżkę z potężnym KGHM”.
Źródło: „Do Rzeczy” / tvp.info
MWł