Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej oznajmił, że kwestia „praworządności” nie została uwzględniona w unijnym budżecie pomocowym przeznaczonym na walkę ze skutkami pandemii. Tym samym kryterium przestrzegania unijnych „wartości”, czyli m.in. afirmacja postulatów ruchu LGBT, nie wpłynie na przyznawane krajom środki.
Polski rząd wynegocjował w Brukseli wsparcie w postaci ponad 124 mld euro w bezpośrednich dotacjach, a razem z uprzywilejowanymi pożyczkami – 160 mld euro w cenach bieżących. Dodatkowo 600 mln euro otrzymają regiony, które potrzebują najwięcej środków na rozwój.
Wesprzyj nas już teraz!
Według premiera Mateusza Morawieckiego, w uchwalonym porozumieniu w sprawie unijnego budżetu i funduszu odbudowy nie ma połączenia kwestii finansowych i politycznych, choć jeszcze kilka dni temu unijni komisarze deklarowali przyznanie środków jedynie pod warunkiem respektowania przez rządy krajów członkowskich systemu „unijnych wartości”.
Premier Mateusz Morawiecki określił wynik negocjacji w kategoriach „ogromnego sukcesu”. Złożyły się na niego zarówno wysiłki polskiego premiera, jak i reprezentantów krajów Grupy Wyszehradzkiej: Węgier, Czech i Słowacji. Premier Węgier Viktor Orban zaznaczył, że pod koniec „maratonu negocjacji” udało się otrzymać znaczącą ilość środków przeznaczonych dla czterech regionów Węgier i pięciu regionów w Polsce. Zdaniem węgierskiego polityka, udało się zatrzymać – jak stwierdził – „nowy reżim”, czy też „nowy mechanizm lub instrument” pozwalający na powiązanie polityki i pieniędzy.
Oskarżenia o łamanie praworządności przez Polskę skrytykował także Mateusz Morawiecki. Jego zdaniem polityka i finanse to dwie oddzielne kwestie, które nie powinny być ze sobą łączone.
Innego zdania są m.in. przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz szef Rady Europejskiej Charles Michel. Ich zdaniem przepisy dotyczące praworządności zostały wręcz wzmocnione. Nie wiadomo jednak czy znajdą zastosowanie w rzeczywistości. „Oczywiście Bruksela nie będzie zabierać Polsce miliardów euro. Tak Unia nie funkcjonuje i trzeba dużo złej woli, żeby tym straszyć” – pisze Katarzyna Szymańska-Borgignion na łamach Rmf24.pl
– Decyzja o odebraniu/zamrożeniu unijnych środków nie będzie łatwa, bo będzie musiała być poparta przez 14 państw Unii. Nawet teraz, gdy trzeba zdecydować np. o przesłuchaniu Polski w ramach art. 7 Traktatu UE, to trudno uzbierać tyle krajów. Nie ma więc zagrożenia, że Bruksela będzie masowo zabierać nam pieniądze, ale dzisiejszy szczyt otworzył furtkę w tym kierunku – dodaje. Zaznacza także, że mechanizm pieniądze a praworządność stosowany będzie jedynie punktowo.
Na odejście od rządów prawa w UE utyskują liberalne media. Krytycznie o zapisach umowy pisze m.in. „Washington Times”, „Euroactiv”, „New York Times” czy „Politico”.
Porozumienie zawarte ostatecznie na szczycie w Brukseli zakłada powołanie funduszu odbudowy o wartości 750 mld euro. Z tej sumy 390 mld euro będą stanowiły granty, a 360 mld euro pożyczki.
Pomysły obcięcia unijnych dotacji krajom nieprzestrzegającym „unijnych wartości” uwidoczniły się podczas uchwalania budżetu na lata 2021-2027. Komisja ds. Równości UE proponowała wtedy nawet zawieszanie funduszy regionom, które uchwaliły tzw. „strefy wolne od ideologii LGBT”.
Źródło: tvp.info / własne PCh24.pl
PR