Po prowadzonej dwa lata wojnie handlowej, wytoczonej przez administrację Donalda Trumpa Chinom, teraz za oceanem narodził się pomysł nieregulowania przez Amerykanów zobowiązań, jakie mają wobec Państwa Środka. Wybuch wojny zadłużeniowej między dwiema największymi gospodarkami świata, tworzącymi łącznie ponad 40 proc. światowego PKB, może zrujnować osłabione koronakryzysem gospodarki wszystkich krajów, a nie tylko walczących ze sobą gigantów.
Rozpoczęcie wojny zadłużeniowej, do czego namawia prezydenta Trumpa część kongresmenów, może przynieść znacznie głębsze konsekwencje niż dwuletnia wojna handlowa Waszyngtonu z Pekinem. Zakończona całkiem niedawno, 15 stycznia tego roku, podpisaniem umowy dwustronnej wojna handlowa budziła niepokój na całym świecie.
Wesprzyj nas już teraz!
Trudno bowiem znaleźć dziś państwo nie powiązane gospodarczo z Chinami bądź Stanami Zjednoczonymi, skoro obydwa te państwa tworzą ponad 40 proc. światowego PKB w kwocie ponad 35,5 biliona dolarów amerykańskich. Amerykańsko – chińska wojna handlowa zmniejszyła wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych o 0,3 proc. a dochody gospodarstw domowych o niecałe 600 dolarów. Ucierpiały na niej nie tylko bezpośrednie strony sporu, ale także cała światowa gospodarka.
Rozmiar nowej wojny, wojny zadłużeniowej, byłby z pewnością niepomiernie większy. Efekt domina, które zaczęłoby się burzyć od amerykańskich i chińskich klocków, odczułyby wszystkie kraje w świecie. Znacznie boleśniej niż ich dwuletnią wojnę handlową.
Skutki nowej wojny, do jakiej zachęcają Donalda Trumpa niektórzy amerykańscy kongresmeni, byłyby tym trudniejsze do wyobrażenia, że jeszcze nie znamy wszystkich skutków kryzysu, jaki wywoła zamrożenie życia społecznego i gospodarczego z powodu walki z epidemią koronakryzysu. Nie znają go też ci politycy, którzy wpadli na pomysł nie spłacania należności Waszyngtonu wobec Pekinu, będącego największym zagranicznym pożyczkodawcą Stanów Zjednoczonych.
Według ostatnich danych, Waszyngton ma zaciągnięty w Chinach dług na ponad 1 bilion dolarów, a więc pozostawienie Chin z tak wielką kwotą nieściągalną z amerykańskiego dłużnika nie mogłoby pozostać obojętne dla władz w Pekinie. Zastosowanie symetrycznych działań przez reżim chiński może być tylko uwerturą do rozpalenia konfliktu z skutkami trudnymi do przewidzenia.
Amerykańscy pomysłodawcy nieuznawania zobowiązań wobec Chin jako argument dla swojego rozumowania przywołują postępowanie komunistycznego reżimu w Pekinie, który zachował się jak wróg, a nie jak przyjaciel, ukrywając problem rozszerzania się epidemii koronawirusa.
Na jak silne kroki zdecyduje się administracja amerykańska wobec Chin zależy nie tylko od rachunku ekonomicznego, ale także od kalkulacji politycznej, wynikającej z przygotowań do kampanii prezydenckiej za oceanem. Jak pisze estoński portal „Baltnews.ee”, pytanie o zakres uderzenia Waszyngtonu w Pekin pozostaje otwarte, a decydować o tym będzie wyważenie korzyści, jakie może w kampanii wyborczej uzyskać starający się o reelekcję Donald Trump.
Źródła: EurAsiaDaily, Baltnews.ee,
Jan Bereza