20 października 2012

Pluralizm tylko dla swoich

(Fot. ralaenin/sxc.hu)

Po tym, jak telewizja Trwam nie otrzymała miejsca na cyfrowym multipleksie, niedawno głosami posłów PO, PSL, SLD i Ruchu Palikota drastycznie podniesione zostały koszty koncesji dla nadawców radiowych i telewizyjnych, a w lewicowych środkach przekazu trwa ostra nagonka na o. Tadeusza Rydzyka. Trudno nie upatrywać w tym kolejnego skoordynowanego uderzenia w niezależny od władzy ośrodek medialny.

 

 

Wesprzyj nas już teraz!

Sprawa przyznawania przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji z Janem Dworakiem na czele koncesji na udział w bezpłatnej platformie cyfrowej jest już doskonale znana. Miejsca na multipleksie nie otrzymała fundacja Lux Veritatis (właściciel telewizji Trwam). Zasadniczym powodem takiej decyzji miały być aspekty finansowe i ekonomiczne. Przedstawiciele KRRiT mówili przede wszystkim o długu fundacji w wysokości 68 mln zł, na którego pokrycie nie przedstawiła ona promesy bankowej.

 

Problem w tym, że pozostałe podmioty, które ubiegały się o miejsca na multipleksie i je otrzymały albo są w kiepskiej sytuacji finansowej, albo – te należące do holdingu Zjednoczone Przedsiębiorstwa Rozrywkowe  – są zadłużone na 80 mln zł. W dodatku zobowiązanie to muszą spłacić w ciągu roku, gdy tymczasem termin uregulowania długu przez fundację Lux Veritatis przypada dopiero w 2019 roku.

 

Nawet gdyby udało się telewizji Trwam otrzymać miejsce na drugim multipleksie, to niewykluczone, że nie będzie ona w stanie udźwignąć kosztów koncesji. Zostały one bowiem nagle podniesione z 10 mln do 26 mln zł. I to właśnie teraz, gdy KRRiT zdawała się pod wpływem masowych protestów społecznych skłaniać ku przyznaniu miejsca katolickiej telewizji.

 

Po próbach zduszenia telewizji Trwam przyszedł czas na uderzenie w inne katolickie medium: Radio Maryja. Kilka dni temu posłowie PO, PSL, SLD i Ruchu Palikota zdecydowali o drastycznym podniesieniu rocznych kosztów koncesji radiowej do 19 mln zł (!). Ojciec Tadeusz Rydzyk podkreśla, że przy takich kosztach dalsze funkcjonowanie Radia Maryja jest poważnie zagrożone.

 

Skąd to metodyczne dzieło wyniszczania katolickich mediów, jak Radio Maryja czy telewizja Trwam? Przede wszystkim idzie o zagrożenie, jakie niesie ze sobą dla establishmentu III RP sam fakt istnienia silnych niezależnych mediów elektronicznych.

 

Nie da się bowiem ukryć, że dalsze funkcjonowanie tak znaczących ośrodków medialnych, głoszących katolickie i głęboko konserwatywne wartości, dbających o polską tożsamość narodową i pozostających całkowicie poza kontrolą wielkiego biznesu – beneficjentów kapitalizmu politycznego III RP, w dodatku bratających się w najlepsze z politykami – jest dla tych ostatnich nie do zaakceptowania. Stanowi bowiem poważne zagrożenie dla postkomunistycznych elit naszego kraju, które lansują rzekomo nowoczesne, cywilizacyjne rozwiązania: budowanie ponad głowami obywateli superpaństwa europejskiego, podporządkowanego interesom najsilniejszych krajów, a w sferze moralno-obyczajowej – implementacja prawa aborcyjnego, in vitro czy związków homoseksualnych.

 

Fasadowy pluralizm

Media w III RP, by nie stanowić dla establishmentu szczególnego zagrożenia, powinny mówić jednym głosem, a pluralizm możliwy jest tylko na zasadzie fasadowości.

 

Tak jest na przykład z „Tygodnikiem Powszechnym”, którego właścicielem jest ta sama grupa, która sprawuje pieczę nad TVN, czyli ITI. I tak na łamach tego pisma możemy czytać łzawe opowieści o homoseksualistach, którzy wierzą w Boga, ale chcą żyć w związku ze swoim partnerem. A więc, klasyka lewackiej soft propagandy.

 

W podobne tony uderzał niedawny naczelny TP, ks. Adam Boniecki, który z rozbrajającą szczerością oświadczył, że jest obojętne, czy krzyż będzie wisiał na sejmowej ścianie czy nie. Obecny szef krakowskiego pisma, Piotr Mucharski kursu pisma nie zmieni, w końcu nie na darmo swego czasu wraz z gwiazdą szklanego ekranu Kamilem Durczokiem demaskował okropieństwa IV RP.

 

„Tygodnik Powszechny” jest zatem klasycznym medium koncesjonowanym, znajdującym się pod całkowitą kontrolą tutejszego establishmentu. Tylko tego typu – rzekomo adresowane do katolików – medium ma pełen mandat na działalność na polskim rynku medialnym.

 

Niezależne od wielkich koncernów, media, które – jak Radio Maryja i telewizja Trwam – utrzymywane są z datków odbiorców, skazywane są na powolne wyniszczenie przez coraz silniejszą politycznie lewicę z PO, PSL, SLD czy Ruchu Palikota, której naturalnym zapleczem i medialnym wsparciem są właśnie tak „pluralistyczne” światopoglądowo media jak TVN, Polsat czy TVP.

 

Strach przed niezależnością

Obawa przed rosnącą siłą mediów zarządzanych przez o. Rydzyka doskonale widoczna jest ostatnio chociażby w „Gazecie Wyborczej”, która na odlew uderza w redemptorystę, przerażona najwyraźniej skalą poparcia dla protestu przeciwko dyskryminacji katolickich mediów. Dość powiedzieć, że na łamach gazety Adama Michnika pisze się o toruńskim redemptoryście per „wyjątkowo podły i mały człowiek”.

 

Ten zmasowany atak na media ojca Rydzyka stanowi memento dla wszystkich, którzy starają się tworzyć niezależne media. Mówienie o pluralizmie i demokracji jest w całkowitą ułudą, czarującym mirażem i przyjemną formułką. W istocie jednak media katolickie i konserwatywne nie mają w oczach układu polityczno–medialnego racji bytu na większą skalę. Prędzej czy później czeka ich ostre starcie z establishmentem III RP.

 

Krzysztof Gędłek

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie