Starotestamentowe przykłady z historii narodu wybranego, któremu Pan Bóg błogosławił, ale i karał za niedopełnianie zawartego z Nim przymierza, nie należą do sfery legend. A jeśli jacyś skażeni duchem oświeceniowego deizmu i racjonalizmu sceptycy chcieliby kwestionować obecność i bezpośrednie ingerencje Boga w historię, zdecydowanie należy dać im pod rozwagę choćby niektóre tylko fakty z historii pierwszej córy Kościoła, która u szczytu swej militarnej i politycznej potęgi ośmieliła się milczeć wobec Bożego wezwania.
Kiedy 27 grudnia 1673 roku św. Małgorzacie Marii Alacoque, francuskiej zakonnicy z klasztoru Paray-le-Monial objawił się Pan Jezus, żądając czci dla swego Najświętszego Serca, Francja pod rządami Króla Słońce – Ludwika XIV stała u szczytu politycznej, gospodarczej i cywilizacyjnej potęgi, wiodąc zdecydowany prym pośród państw ówczesnej Europy. Potęga ta jednak nazbyt często nie szła w parze z poziomem moralnym społeczeństwa i choć Francja narzucała swe kulturowe i cywilizacyjne wzorce reszcie kontynentu, nie była już z pewnością Francją Ludwika IX – niezapomnianego Świętego Króla. Boża Opatrzność pragnęła jednak Francji całkowicie oddanej, która dzięki swej potędze i wpływom umocni panowanie Zbawiciela nad światem.
Wesprzyj nas już teraz!
Podczas jednego z objawień danego św. Małgorzacie w roku 1689 Chrystus Pan zwrócił się za pośrednictwem tej pokornej zakonnicy do Ludwika XIV słowami: Oznajmij pierworodnemu synowi Mego Serca, że jak otrzymał swoje urodzenie na mocy Mojego Dziecięctwa, to narodzenie do łaski i chwały wiecznej otrzyma przez poświęcenie się Mojemu Sercu. Pragnie Ono bowiem królować nad jego sercem, a za jego pośrednictwem nad sercami wielkich tego świata. Król królów postawił też konkretne warunki królowi Francji: miał on wraz z całą rodziną poświęcić się Najświętszemu Sercu, czcić Je publicznie, zbudować świątynię pod wezwaniem Najświętszego Serca, szerzyć wśród wojska kult obrazu Serca Jezusowego i tym wizerunkiem ozdobić królewskie sztandary. W zamian Pan Jezus obiecał Francji i jej królowi szczególną opiekę i błogosławieństwo we wszystkich sprawach: że będzie strzegł jej mieszkańców, a wszystkich wrogów złoży u jej stóp, jeśli zarówno król, jak i poddani szerzyć będą między narodami nabożeństwo do Jego Najświętszego Serca.
Niestety, Francja na czele ze swym monarchą pozostała głucha na żądania Króla Wszechświata, za co przyszło jej później zapłacić straszną cenę. Okres gospodarczego rozkwitu miał się niebawem skończyć za sprawą nawiedzających kraj klęsk żywiołowych i nieurodzajów. Zamiast zaś szerzenia kultu Najświętszego Serca, pyszni francuscy filozofowie roznieśli po kraju i całym świecie chrześcijańskim pseudofilozoficzną truciznę, której bezpośrednim owocem stała się antyfrancuska rewolucja. Po dawnej świetności pierwszej córy Kościoła pozostały tylko ruiny, płacz i krew mordowanych masowo katolików. Tak oto za błędy nieroztropnych ojców przyszło zapłacić ich dzieciom i wnukom.
Nie mniej wysoką cenę za milczenie swego poprzednika musiał zapłacić sam Ludwik XVI wraz z całą rodziną. Uwięziony przez rewolucyjny motłoch w Temple, twierdzy haniebnie odebranej niegdyś templariuszom przez innego monarchę Francji, król obiecał dokonać uroczystego poświęcenia Najświętszemu Sercu Pana Jezusa swojej osoby, rodziny i królestwa – jeżeli odzyska wolność, koronę i władzę królewską. Wiadomo, że poświęcenia takiego tam dokonał, niestety, było już wówczas za późno. Z więzienia wyszedł już tylko po to, aby poprowadzony przez oprawców na gilotynę, oddawszy się Bogu, zostać na niej ściętym.
Jakże dramatycznie w tym kontekście brzmią słowa Pana Jezusa wypowiedziane wiele lat później do siostry Łucji – jednej z trójki fatimskich dzieci – kiedy z kolei Zbawiciel skarży się, że poświęcenie Rosji nie zostało dokonane: Nie chcieli spełnić mojej prośby. Tak jak król Francji będą tego żałować i dokonają poświęcenia, ale będzie za późno.
Sławomir Skiba
Tekst ukazał się w nr. 12 dwumiesięcznika „Polonia Christiana”