27 kwietnia 2018

Ochroniarz Bin Ladena korzysta w najlepsze z niemieckiego systemu socjalnego

(Źródło: Twitter)

O światowym terroryście nr 1 – Osamie Bin Ladenie – świat powoli zaczyna już zapominać. Tymczasem w Niemczech od lat mieszka jego ochroniarz, Sami A. Nie dość, że od lat ma się on doskonale to w dodatku powodzi mu się coraz lepiej!

 

Uważany za potencjalnego terrorystę, 42-letni tunezyjski salafita Sami A. mieszka w niemieckim Bochum od roku 1997. Od 2008 dostaje stałe miesięczne świadczenie w wysokości… 1160 euro! Beneficjentami niemieckiego dobrobytu socjalnego są też jego żona i czwórka dzieci. Wszystkim już niedługo przysługiwać będą kolejne świadczenia socjalne. Większość członków rodziny Samiego A. legitymuje się już niemieckim obywatelstwem.

Wesprzyj nas już teraz!

 

Jedyną niedogodnością, jaką na niemieckiej ziemi napotyka były ochroniarz Osamy jest wyjątkowo częste meldowanie się na policji. Nie zmienia to jednak faktu, że niemieckie władze nie mają zamiaru deportowania Samiego A. i jego rodziny z kraju.

 

Tunezyjczyk do Niemiec przyjechał jako student. W latach 1999-2000 przebywał w Afganistanie, gdzie był jednym z ochroniarzy Bin Ladena. Potem wrócił do Republiki Federalnej.

 

Niemiecki sąd wielokrotnie starał się o wyrok, na podstawie którego tunezyjski salafita zostanie wydalony do swojej ojczyzny. Jednak sąd ostatniej instancji orzekł, że „w Tunezji mogą spotkać go poniżające tortury i inny przejawy fizycznego czy psychicznego znęcania się”.

 

Przypadek Samiego A. dobitnie pokazuje ogromne problemy niemieckich władz z deportacjami do kraju ojczystego. Dziś z Niemiec powinno zostać deportowanych 65 tys. osób. Do deportacji nie dochodzi przede wszystkim z powodu braku odpowiednich dokumentów oraz niedostatecznej i mało efektywnej współpracy z krajem pochodzenia niedoszłego deportowanego.

 

Źródło: „Lidove Noviny”

ChS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij