19 kwietnia 2012

Między transferem a przemiałem

(fot. 3003/scx.hu)

Amerykański noblista z ekonomii, przedstawiciel tzw. teorii wyboru publicznego (public choice theory) James Buchanan, dokonał kiedyś klasyfikacji państw socjalnych, określanych również mianem państw tzw. dobrobytu socjalnego, opartą na sposobach transferów wykonywanych przez państwo.

 

Buchanan wyróżnił dwa modele państwa dobrobytu. Pierwszy model to państwo socjalistyczne, czyli takie, które w dominującym stopniu kontroluje środki produkcji, dostarczając obywatelom wszystko „za darmo” zgodnie z marksistowską dewizą każdemu wedle potrzeb. Drugi model to państwo transferowe, które jest pośrednikiem między obywatelem a usługodawcą. Państwo nie dostarcza ludziom konkretnych dóbr i usług bezpośrednio, ale za pomocą ustaw dokonuje transferów pieniężnych z jednej grupy społecznej do drugiej.

Wesprzyj nas już teraz!

 

Tę klasyfikację uzupełnił Antony de Jassay, węgiersko-francuski pisarz i publicysta, który napisał, że państwo transferowe ma najczęściej tendencję do stania się państwem przemiałowym (chuming state). Według niego państwo przemiałowe to takie, w którym o tym kto dostanie państwowe transfery, w jakiej wysokości i na jakich zasadach zależy od siły przetargowej, jaką posiada dana grupa. Rozmaite grupy interesu i nacisku skutecznie zabiegają o to, aby ze wspólnego tortu dostać jak największą część dla siebie.

 

Wydaje się, że podział uzupełniony przez de Jassaya idealnie pasuje do obrazu współczesnej Polski, gdzie mamy do czynienia z modelem pół na pół pomiędzy państwem transferowym a przemiałowym z tendencją do zmierzania w kierunku państwa jednoznacznie przemiałowego. Dlaczego?

 

Przykładów tego można podać bez liku. Ot, rolnicy, którzy otrzymują pieniądze tylko dlatego, aby czegoś nie wyprodukowali, albo otrzymują odszkodowanie za stratę zbiorów w wyniku przymrozków. Gdyby pojedynczy przedsiębiorca stracił swój warsztat, albo samochód, który jest źródłem jego dochodów, nie miałby szans na otrzymanie pomocy. Poszczególne grupy zawodowe, skupione głównie w potężnych centralach związkowych to zdecydowanie poważniejsza siła. Siła, która na skutek groźby strajku czy blokad potrafi wywalczyć podwyżki pensji, albo przywileje zawodowe, a najczęściej udaje im się wywalczyć dwa w jednym, czyli oba żądania naraz. Urzędnicy, których głównym zadaniem jest w zdecydowanej większości przypadków przeszkadzanie w normalnej działalności gospodarczej pozostałym ludziom, otrzymują nagrody, trzynastki, mimo że nie tworzą żadnego realnego wkładu w tworzenie bogactwa narodu.

 

Różne grupy lobbują na rzecz utrudnienia dostępu do pewnych zawodów, branż, co jest na rękę rządzącym, gdyż uprzywilejowanie jednych kosztem drugich może w niedalekiej przyszłości przynieść korzyści w postaci wsparcia finansowego kampanii wyborczej, itd, itd.

 

Cały ten obraz nakreślony przez Buchanana i de Jassaya jak ulał pasuje do polskiej rzeczywistości. Pytaniem otwartym pozostaje czy jeszcze jesteśmy państwem transferowym, czy już tylko przemiałowym. Pytanie pozostawiam otwarte podkreślając, że nie wierzę w jakiekolwiek możliwości ucywilizowania państwa transferowego, które z samej zasady swej konstrukcji w krótkim czasie musi zmierzać w kierunku państwa przemiałowego.

 

 

Paweł Toboła-Pertkiewicz

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij