2 września 2020

Katastrofa branży lotniczej. Pomoże masowe testowanie pasażerów?

(fot. Rakoon/Wikipedia)

Testowanie pasażerów na lotniskach pod kątem koronawirusa jest potrzebne, aby „odbudować zaufanie” do podróży lotniczych – stwierdził szef Międzynarodowego Zrzeszenia Transportu Lotniczego (IATA). Branża ma poważny problem z powrotem do normalnego funkcjonowania.

 

Według najnowszych danych za lipiec, globalny popyt na podróże lotnicze był o prawie 80 proc. niższy niż w lipcu 2019 r. – Czterech na pięciu podróżujących samolotem pozostaje w domu. Branża w dużej mierze jest sparaliżowana – ubolewał dyrektor generalny IATA, Alexandre de Juniac.

Wesprzyj nas już teraz!

 

Dodał, że „ponowne otwarcie, a następnie zamknięcie granic przez rządy lub usunięcie, a następnie ponowne nałożenie kwarantann nie sprzyja planowaniu podróży ani nie zachęca linii lotniczych do modyfikacji rozkładów lotów”.

 

Ostatnio Węgry w reakcji na domniemaną pandemię zdecydowały się zamknąć swoje granice dla obywateli UE, preferencyjnie traktując jednak pasażerów z Grupy Wyszehradzkiej, czyli z Polski, Czech i Słowacji. Komisja Europejska interweniowała już w Budapeszcie, ostrzegając przed dyskryminacją niektórych krajów członkowskich UE.

 

Dane IATA pokazały, że Europa jest jedynym regionem na świecie, w którym międzynarodowe podróże lotnicze odnotowują jakikolwiek wzrost w porównaniu do najniższej liczby pasażerów obserwowanej w ciągu ostatnich kilku miesięcy w związku z tzw. lockdownem.

 

Loty międzynarodowe wzrosły jednak do ​​poziomu 87,1 proc. z lipca 2019 r., „co odzwierciedla złagodzenie ograniczeń w podróżowaniu w strefie Schengen” – wyjaśnia IATA.

 

„Te słabsze wyniki mogą częściowo odzwierciedlać preferencje pasażerów w podróżowaniu po ich kraju, ponieważ nadal istnieje duża niepewność co do rozwoju ruchu transgranicznego” – sugeruje lipcowa analiza.

 

De Juniac uznał, że wprowadzenie powszechnego obowiązku robienia testów na lotniskach, pozwoliłaby odzyskać zaufanie pasażerów podróżujących  w przestworzach, a także odbudować zaufanie rządów.

 

Szef IATA dodał, że „szybkość, dokładność i skalowalność testów gwałtownie się poprawia”, ale przyznał, że wyzwanie polegające na pozyskaniu wystarczających zasobów i dostarczeniu wyników w odpowiednim czasie, wciąż stanowi problem.

 

Bruksela jest obecnie jednym z nielicznych lotnisk oferujących testy. Pasażerowie powracający z krajów z „czerwonej strefy” mają do dyspozycji mobilne laboratorium, a także ma być dostępna usługa premium dla wszystkich podróżnych wymagających negatywnego wyniku testu przed wejściem na pokład.

 

Eksperci ds. zdrowia już zabrali głos, sugerując, że testowanie na lotniskach obarczone jest dużą wadą. Testy takie mogą dać fałszywy wynik ujemny wskutek nie uwzględnienia okresu inkubacji wirusa. Z tego powodu konieczne jest przeprowadzanie drugiego badania.

 

Belgijskie władze nalegają, aby podróżni z obszarów wysokiego ryzyka poddawali się kwarantannie przez dwa tygodnie po powrocie do kraju, nawet jeśli uzyskali wynik ujemny.

Branża lotnicza zaznacza, że polityka lockdownu prawdopodobnie będzie miała większy wpływ na sektor lotniczy niż pierwotnie sądzono.

 

Jak zauważa IATA, nazbyt optymistyczni przewoźnicy już dodali zbyt dużo mocy w sierpniu i w rezultacie „spalają gotówkę”.

 

Według IATA, rosnące zaufanie przedsiębiorców niekoniecznie przekłada się na wzrost zaufania konsumentów do podróży lotniczych. A ponieważ wiele linii lotniczych próbuje „dopasować” swoją działalność w oparciu o założenia dotyczące trajektorii ożywienia, dotknięty kryzysem sektor nadal boryka się z niepewnością na kilku kluczowych frontach.

 

Po pierwsze, nadal obowiązuje wiele ograniczeń dotyczących podróży lotniczych między krajami. Okazuje się również, że ograniczenia te są zmienne i utrudniają niezawodne planowanie, ekonomiczną alokacją zasobów i przewidzenie popytu na bilety.

 

Po drugie, jak wskazuje IATA, rosnące zaufanie przedsiębiorców niekoniecznie przekłada się na wzrost zaufania konsumentów, ponieważ potencjalni klienci linii lotniczych borykają się z niepewnością zatrudnienia, zdrowia i sytuacji ekonomicznej, a ruch korporacyjny w dużej mierze nie występuje.

 

IATA obawia się nieprzewidywalnych ograniczeń sanitarnych wprowadzanych w różnych regionach na całym świecie przez niektóre rządy.

 

Na przykład w Hongkongu władze ostrzegają, że wprowadzą surowe procedury w związku z domniemanym wzrostem osób zarażonych koronawirusem. Wjazd do kraju ma być drastycznie ograniczony. Podobnie w Wietnamie, w USA, czy w Hiszpanii. Pewne ograniczenia wprowadzają Brytyjczycy i Niemcy.

 

Wydaje się, że te nieprzewidywalne wyzwania osłabiają nadzieje na szybki wzrost finansowy dla operatorów w sezonie letnim na półkuli północnej.

 

Większość linii lotniczych próbuje uspokoić klientów poprzez przyjęcie nowych procedur zdrowotnych i higienicznych.

 

Organy branżowe takie, jak: IATA i ACI World, wraz z liniami lotniczymi, lobbują na rządy, by nie wprowadzały powszechnych ograniczeń dotyczących podróży do niektórych krajów. Proszą, by restrykcje odnosiły się co najwyżej do określonych regionów, w których rozprzestrzenia się domniemany wirus.

 

Źródło: euractiv.com, flightglobal.com

 

AS

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij