Jaka ideologia dominuje dziś na świecie? Wydaje się, że triumfy święci ekologizm, gdyż jego idee w największym stopniu wpływają na zmianę stylu życia miliardów ludzi na całym globie. Zwolennicy tej ideologii mówią, że gdyby nie oni, życie na Ziemi stałoby się nieznośne albo wręcz znalazłoby się w niebezpieczeństwie. Przeciwnicy zwracają z kolei uwagę, że ekologia przekształciła się niemal w religię, a głównym celem jest zniewolenie człowieka i podporządkowanie teoriom niemającym nic wspólnego z rzeczywistością.
O tym, że należy dbać o środowisko naturalne, wie każdy myślący człowiek. Nikt normalny nie wycina dla przyjemności drzew, nie niszczy ściółki leśnej ani nie zanieczyszcza wód. Co innego jednak zdroworozsądkowa opieka nad przyrodą, a co innego tzw. polityka ekologiczna, która z coraz większymi sukcesami wpływa na nasze codzienne zachowanie i styl życia.
Wesprzyj nas już teraz!
Źródła ekologizmu
Ekologia to taka sama nauka jak geologia czy filologia i na wielu uniwersytetach są odpowiednie wydziały kształcące młodych ludzi w tym kierunku. Co innego jednak ekolog uniwersytecki, a co innego ludzie, którzy przez media nazywani są na równi z naukowcami ekologami. To przecież nie ekolodzy podróżują po całym świecie na wszystkie szczyty G8, aby niszczyć wytwory znienawidzonej przez nich cywilizacji przemysłowej, podpalać samochody i rzucać koktajlami Mołotowa w policję. Są to zwykli chuligani, którzy zwykli siebie nazywać ekologami, ale ich histeryczny ton i sposoby działania dalekie są od ogólnie przyjętych norm dyskusji. W przypadku tych „ekologów” argumentami stają się masowe protesty, niszczenie cudzej własności, szantaż, a także wywieranie nieformalnych nacisków na polityków.
O co zatem chodzi z ekologią, ze słynnym globalnym ociepleniem i wszystkimi zagrożeniami, jakie ponoć powoduje ludzka aktywność?
Globalne ocieplenie
Główną płaszczyzną, na której koncentrują się działania ekologistów w ostatnich latach, jest rzekome globalne ocieplenie, które powstaje na skutek rozwoju przemysłu, zwiększonej emisji spalin do atmosfery i wielu innych działań gospodarczych. Problem w tym, że globalne ocieplenie nie jest udokumentowane żadną spójną teorią naukową. Co więcej, efekty pracy naukowców wskazują, że takiego zagrożenia nie ma. Jakby tego było mało, okazuje się, że dzięki badaniom geologicznym wiadomo, iż w początkowych wiekach minionego tysiąclecia zdarzały się okresy znacznie wyższych temperatur, a trudno podejrzewać, że emitowano wówczas więcej CO2 niż obecnie. Ponadto naukowcy przekonują, że dwutlenek węgla nie ma żadnego wpływu na wysokość temperatury na Ziemi ani na zmiany klimatu. Nie wspomina się też zupełnie o tym, że 98 procent wkładu w efekt cieplarniany stanowi para wodna, która nie została zaliczona w ogóle do gazów cieplarnianych przez zwolenników teorii globalnego ocieplenia.
Lider tego ruchu, ubiegłoroczny laureat pokojowej nagrody Nobla, Al Gore, jeździ po całym świecie przekonując, że jeśli nie zmienimy naszych przyzwyczajeń i stylu życia, grozi nam samozagłada. Czy wystąpienia Gore’a są poparte jakimiś dowodami? Okazuje się, że nie. Podczas wykładów prezentuje jedynie wykres przedstawiający dwie krzywe. Pierwszą jest wysokość temperatur, drugą – wielkość emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Prezentując go mówi, że wykres ten przedstawia globalne ocieplenie, ale ponieważ jest to bardzo skomplikowane, nie będzie tego dalej wyjaśniał. W swojej książce Niewygodna prawda odkrywa jednak karty pisząc: Wyznawcy ekologii głębokiej uważają, że człowiek jest zarazkiem, rodzajem wirusa powodującego choroby naszej planety zagrażające jej życiowym funkcjom. Przypisują oni człowiekowi rolę globalnego nowotworu, który rozrasta się w sposób niekontrolowany i na swoje potrzeby, jak nowotwór, zabiera zasoby potrzebne do życia planecie.
Jego mentor i przyjaciel, kanadyjski finansista Maurice Strong, poszedł jeszcze dalej, gdy na Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro w 1994 roku powiedział: Człowiek jest gatunkiem wyrwanym spod kontroli. Czyż jedyną nadzieją naszej planety nie jest załamanie cywilizacji przemysłowej? Czy nie jest naszym obowiązkiem spowodowanie takiego załamania?
Te cytaty ilustrują jak na dłoni, jakie są cele tego ruchu. Chodzi o zahamowanie rozwoju gospodarczego, cywilizacyjnego i technologicznego oraz poddanie kontroli jak największej ilości dziedzin życia społecznego.
Wielkie fałszerstwo?
Jak mówi prof. Patrick Michaels z University of Virginia, globalne ocieplenie to historia sfałszowania całego obszaru badawczego. Dodaje także, jaki jest rzeczywisty, a nie deklarowany cel tego ruchu politycznego, bo według niego wcale nie mamy w tym przypadku do czynienia z ruchem społecznym, lecz właśnie politycznym. – Teoria klimatyczna zmieniła się w ideologię polityczną. Dziś dziesiątki tysięcy posad jest zależnych od tego, jaki ma się pogląd na temat globalnego ocieplenia. Ta ideologia stała się wielkim biznesem, który dysponuje miliardami dolarów na badania i udowadnianie z góry założonych tez. Oczywiście z dyskusji wyklucza się sceptyków i przeciwników zarzucając im, że nie są naukowcami.
Autorzy filmu dokumentalnego The Great Global Warming swindle (Globalne ocieplenie – wielkie oszustwo) pokazują, że Gore w żaden sposób nie jest w stanie naukowo udokumentować swoich tez. Według występujących w filmie naukowców, ruch ekologiczny stał się histeryczną religią, mającą swoich zagorzałych wyznawców, a także „heretyków”, którymi są niewierzący w dogmaty tych pierwszych. „Papieżem” tej nowej religii jest właśnie Al Gore. Przyznanie właśnie jemu prestiżowej nagrody Nobla miało być potwierdzeniem, że jego poglądy mają znamiona naukowości i że są prawdziwe. W uzasadnieniu przyznanej nagrody czytamy, że otrzymuje ją wspólnie z Międzyrządowym Zespołem do spraw Zmian Klimatu (Intergovernmental Panel on Climate Change) za wysiłki na rzecz budowy i upowszechniania wiedzy na temat zmian klimatu wynikających z działań człowieka i za stworzenie podstaw do pozyskiwania środków, które są niezbędne do walki z takimi zmianami.
Niebezpieczne „-izmy”
Najgłośniejszym przeciwnikiem teorii globalnego ocieplenia jest konserwatywny prezydent Czech, Václav Klaus. W jednym z wywiadów tak określił histerię, jaka ma miejsce w przypadku polityki ekologicznej: Komunizm nie stanowi dziś realnej groźby dla świata; zagrożeniem dlań jest ideologia ekologizmu. Napisałem książkę, której podtytuł brzmi: „Co jest większym zagrożeniem: klimat czy wolność?”. I jestem coraz bardziej przekonany, że dla wielu środowisk zagrożeniem nie jest klimat, ale wolność. Ekologiczni fanatycy wykorzystują hasła ochrony środowiska, by nas kontrolować, by rządzić światem, wpływać na nasze życie w sposób, który jest absolutnie nie do przyjęcia dla wolnych ludzi. Trzeba zniszczyć histerię wokół tej ideologii. (…) Hasła, które głosi G8 czy UE, dotyczące zmiany klimatu, są szalone i irracjonalne.
Klaus wielokrotnie mówił, że ekologizm jest łagodniejszą formą komunizmu, ale cel pozostaje ten sam – zniewolenie człowieka. Jednak ekologizm idzie dalej; postulat kontroli liczby ludności na świecie, gdyż dla większej jej liczby miałoby zabraknąć żywności, jest kompletnie irracjonalny i już dawno temu został przez naukę pogrzebany. Służy jedynie temu, aby przekonywać ludzi, że skoro grozi nam przeludnienie, brak żywności, a pewnie zaraz kanibalizm, trzeba wspierać kontrolę urodzeń, popierać „prawo do aborcji” i rozdawnictwo środków antykoncepcyjnych.
Ograniczanie populacji
Radykalna brytyjska lewacka organizacja o nazwie Optimum Population Trust, określająca siebie nawet mianem „think tanku”, ogłosiła niedawno, że najlepszym sposobem na ratowanie Ziemi jest zmniejszenie liczebności rodzin o jedno dziecko. Posiadanie przez rodzinę jednego dziecka mniej ma na planetę o wiele bardziej pozytywny wpływ niż np. wyłączanie świateł – głoszą radykałowie, i co dziwne, ich wynurzenia są traktowane przez media śmiertelnie poważnie.
Tymczasem nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien wierzyć w tego typu teorie. Bardzo ciekawy pogląd w tej kwestii prezentuje wybitny brytyjski ekonomista, lord Peter Bauer, który w znakomitym eseju Populacja, dobrobyt i rozwój: rozwiane obawy pisze następująco: Powszechnie dowodzi się, że Zachód nie powinien narzucać swoich zwyczajów, przekonań i postaw rządom i ludziom zamieszkującym kraje Trzeciego Świata. A jednak, jak na ironię, gdy sprawa dotyczy kontroli urodzeń, najbardziej wpływowe osoby wzywają do czegoś całkiem przeciwnego.
Centralną kwestią polityki demograficznej, którą taką estymą darzą ekolodzy, jest pytanie, czy liczba posiadanych przez ludzi dzieci winna zależeć od decyzji rodziców czy też urzędników państwowych. Ekolodzy ze swoimi hasłami i postulatami uderzają więc w fundament społeczny, jakim jest rodzina. I o to właśnie im chodzi, gdyż rodzina będąca ostoją wartości i moralności jest największą przeszkodą w budowie nowego ładu ekologicznego.
Nowy, wspaniały świat
W 1974 roku ogłoszono pierwszy ze słynnych raportów Klubu Rzymskiego. Prognozował on apokaliptyczną wręcz wizję świata u kresu XX wieku, jeśli postęp technologiczny i gospodarczy będzie nadal następował. Gdyby te zapowiedzi były choć w niewielkim stopniu trafione, nie mielibyśmy dziś np. problemów z wysokimi cenami na światowych rynkach ropy naftowej z tej prostej przyczyny, że jej zasoby od przeszło piętnastu lat byłyby całkowicie wyczerpane. A przecież dopiero co odkryto kolejne ogromne złoża w Brazylii. Podobnie rzecz ma się z innymi surowcami, których – zgodnie z prognozami Klubu Rzymskiego – dziś już nie powinno być na świecie.
Mimo takiej kompromitacji, Klub Rzymski nadal uznawany jest za prestiżową instytucję, a naukowcy należący do niego, wciąż są uznawani za wybitnych.
Celem ekologizmu jest stworzenie nowego człowieka: nie tyle żyjącego w harmonii z przyrodą, ile żyjącego pod dyktando i na rozkaz ekologów, wykształcenie swego rodzaju człowieka XXI wieku, homo ecologicus, na wzór homo sovieticus, nad którym inżynierowie społeczni pracowali przez cały wiek XX.
Nowa twarz socjalizmu
Wielu ludzi uważa, że krytyka ekologizmu jest przesadzona, gdyż nawet jeśli czasem ekolodzy w swym radykalizmie poglądów, a szczególnie działań, idą za daleko, to nic się nie stanie, jeśli ich postulaty będą wprowadzane w życie, bo przecież oni chcą dobrze. Nic bardziej mylnego – ekologom wcale nie zależy na przyrodzie i ochronie środowiska. Sami zresztą tego nie kryją, że chodzi im o coś zupełnie innego. Oddajmy głos jednej z przywódczyń organizacji Earth First (Po Pierwsze Ziemia): Myślę, że nie uwolnimy świata od zagrożeń ekologicznych, dopóki nie obalimy kapitalizmu. Według mnie, tylko w socjalizmie może istnieć społeczeństwo z ekologiczną gospodarką.
Z kolei Lester Brown z instytutu Worldwatch mówi: Stworzenie ekologicznie zrównoważonej przyszłości wymaga nałożenia ograniczeń na światową gospodarkę, dramatycznej zmiany ludzkich zachowań dla zmniejszenia przyrostu naturalnego, zmiany systemu wartości i stylu życia. Nie da się szybko tego osiągnąć bez rewolucji.
Po upadku komunizmu wielu ludzi nie może się pogodzić z tym, że upadła szansa na budowę nowego, równego i sprawiedliwego społeczeństwa. Modna dziś ideologia ekologizmu jest niczym innym jak nostalgią tych, którzy wierzyli niegdyś w komunizm, że uda się jednak wszystkich ludzi poddać kontroli i nakazać im żyć według odgórnych zasad. Ekologizm jest tylko pseudonaukowym bełkotem, przykrywką, aby dokonać tego, co nie udało się komunistom.
„Naukowa wiedza” szarlatana ekologistów:
Ledwie w Europie Środkowej opadł polityczny kurz po antykomunistycznej rewolucji w 1989 r., świat wstrzymał oddech z przerażenia z powodu niewiarygodnego poziomu zanieczyszczenia środowiska – szczególnie powietrza – w całym bloku komunistycznym. Dowiedzieliśmy się na przykład, że w niektórych rejonach Polski dzieci są regularnie zabierane pod ziemię do głębokich kopalń, aby choć na chwilę odetchnąć od nagromadzonych w powietrzu gazów i zanieczyszczeń wszelkiego rodzaju. Możemy sobie wręcz wyobrazić ich nauczycieli wychylających się niepewnie z kopalń, biorących ze sobą kanarki, aby ostrzec dzieci, jeśli na powierzchni nadal nie jest bezpiecznie.
Al Gore, Niewygodna prawda.
Paweł Toboła-Pertkiewicz – wiceprezes Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego (PAFERE). Dziennikarz, publicysta m.in. „Najwyższego Czasu” oraz „Gościa Niedzielnego”, wydawca. Właściciel internetowej księgarni Multibook.pl.
Paweł Toboła-Pertkiewicz
Tekst ukazał się w nr. 3 dwumiesięcznika „Polonia Christiana”