Gdyby oni dwaj zamienili się miejscami, z początku nikt by nie zauważył. Jednak – co należy dostrzec – byłaby to zdecydowana zmiana na lepsze. Od błazna udającego męża stanu lepszy jest przecież błazen par excellence. Problem tylko, że kabaret bardzo by na tej zmianie ucierpiał. Facet mógłby przez jakiś czas nie zorientować się i myśleć, że w kabarecie – jak w jego postpolityce – też wszystko jest na niby. Tymczasem kabaret stał się w dzisiejszej rzeczywistości najpoważniejszą chyba ze sztuk.
zz