14 marca 2012

Domagamy się tolerancji

(fot. jaaaco/sxc.hu)

Kościół w Iraku cierpi prześladowania od wieków. Chrześcijanie byli tu przecież przed nadejściem islamu i stanowili większość, ale wskutek muzułmańskiego naporu stopniowo zostali sprowadzeni do pozycji mniejszości. Z ks. arcybiskupem Louisem Sako, chaldejsko-katolickim metropolitą diecezji Kirkuk w Iraku, rozmawia Maciej Maleszyk


Ilu chrześcijan mieszka obecnie w Iraku? Czy ich liczba na przestrzeni ostatnich lat uległa zmianie?

Wesprzyj nas już teraz!

– Kościół w Iraku cierpi prześladowania od wieków. Chrześcijanie byli tu przecież przed nadejściem islamu i stanowili większość, ale wskutek muzułmańskiego naporu stopniowo zostali sprowadzeni do pozycji mniejszości. Za czasów reżimu Saddama Husajna Irak zamieszkiwało z górą osiemset tysięcy do miliona chrześcijan. Obecnie trwa exodus chrześcijan, których zostało już tylko około pół miliona.

 

Dlaczego chrześcijanie uciekają z Iraku? Z jakiego rodzaju prześladowaniami czy represjami spotykają się tam wyznawcy Jezusa Chrystusa?

– Wyjeżdżają, bo wciąż słyszą groźby pod swoim adresem. Do tej pory zabito dziewięciuset chrześcijan, w tym arcybiskupa i kilku księży. Ostatnie miesiące przyniosły szczególne nasilenie antychrześcijańskich ataków. Wielu chrześcijan otrzymuje listy z pogróżkami typu: „Masz stąd wyjechać, bo jak nie, to twój dom wyleci w powietrze”. Chrześcijanie bywają też porywani, stąd trudno się dziwić, że szukają schronienia za granicą – w Syrii, Jordanii, Libanie czy Turcji. Schronili się tam tymczasowo, ale wielu myśli o opuszczeniu Iraku na stałe.

 

Czy dochodzi do wykroczeń przeciwko własności chrześcijan?

– Kiedy Żydzi opuszczali Irak, sporo tu zostawili, stąd wielu muzułmanów liczy, że z chrześcijanami stanie się podobnie. Uważam, że posuwają się za daleko. My też jesteśmy Irakijczykami i chcemy tu pozostać, bo to przecież nasza ojczysta ziemia. Powtarzam, że byliśmy tu przed muzułmanami. Rząd jest nam zazwyczaj przychylny, ale obecny rząd jest słaby. Mamy nadzieję, że z czasem sytuacja się poprawi.

 

Czy stacjonujący w Iraku Amerykanie oferują jakąś pomoc? A może wręcz przeciwnie?

– Amerykanie są teraz poza obszarem miast i w istocie nie mają zbyt wielkiego wpływu na sytuację. W ogóle to Amerykanów się raczej nie widzi, mimo że ich zadaniem i obowiązkiem jest niesienie pomocy Irakijczykom, budowanie wśród nich atmosfery zgody i wzajemnego zaufania.

 

Czy Irakijczykom zdarza się przechodzić na chrześcijaństwo? Czy konwertytów spotykają jakieś szczególne prześladowania?

– Muzułmaninowi nie wolno zmieniać religii. W islamie nie istnieje wolność sumienia. Dlaczego chrześcijaninowi wolno zmienić religię, a muzułmaninowi nie? Dlaczego muzułmanin może poślubić chrześcijankę, a chrześcijaninowi nie wolno poślubić muzułmanki? Nie ma między nami równości. Ta mentalność musi się koniecznie zmienić, ponieważ chrześcijanie są takimi samymi obywatelami Iraku jak muzułmanie. Powinniśmy mieć równe prawa. Dążymy do tego. Może z czasem nam się uda…

 

Jak wygląda dialog chrześcijańsko-muzułmański?

– Całe nasze życie jest jakimś dialogiem. Mamy muzułmańskich sąsiadów, muzułmańskich przyjaciół. Żyjemy blisko siebie, spotykamy się, współpracujemy. Jednak dialog na poziomie teologicznym powinien być dobrze przygotowany. Strona muzułmańska musi lepiej poznać chrześcijaństwo, a chrześcijanie – dowiedzieć się więcej o islamie. Dialog zakłada poszukiwanie punktów wspólnych, ale jednocześnie wymaga odwagi stwierdzenia, że się różnimy.

Niezwykle trudno prowadzić teologiczny dialog z islamem, ponieważ muzułmanie uważają islam za zwieńczenie Bożej religii, a Mahometa za finalnego proroka, wszystkich innych zaś za fałszerzy prawdziwej wiary. Kolejną trudność stanowi brak jakiejś centralnej władzy muzułmańskiej, zwłaszcza wśród sunnitów. W przypadku szyitów jest w tej kwestii lepiej, ale jeżeli chodzi o sunnitów, to naprawdę nie ma z kim prowadzić dialogu. Uważam, że dialog należy prowadzić z rządem, ponieważ islam jest religią państwową. Tylko rząd mógłby islam zmodernizować i uczynić go bardziej tolerancyjnym, a także powściągnąć fundamentalistów.

Niestety jednak, jak już zaznaczyłem, iracki rząd nie kontroluje sytuacji. W kraju panuje chaos. Jeśli ktoś ma ochotę coś wysadzić w powietrze, robi to. Kto go powstrzyma albo aresztuje? Wszyscy się boją, muzułmanie również. Dlatego ataki będą się wciąż powtarzać.

 

A może rząd reagowałby bardziej zdecydowanie, gdyby zasiadali w nim chrześcijanie?

– Ależ w irackim rządzie zasiadają chrześcijanie – mamy pięciu deputowanych w parlamencie, istnieją także chrześcijańskie partie polityczne, mamy swoich ludzi w armii i policji, ale ci ludzie – podobnie jak wszyscy Irakijczycy – boją się. Nie cieszą się też zbytnimi wpływami. Chrześcijanie w Iraku są zbyt rozproszeni. Nie żyją w jednym regionie, nie zamieszkują całych dzielnic.

 

Czy iraccy chrześcijanie otrzymują jakąś pomoc od wspólnoty międzynarodowej, a jeżeli tak, to od kogo?

– Po ostatnim ataku wiele krajów potępiło ów akt przemocy oraz wyraziło solidarność z prześladowanymi chrześcijanami, a także wezwało do współpracy na rzecz ochrony chrześcijańskiej mniejszości. Chrześcijanom pomagają głównie instytucje kościelne – chrześcijańskie organizacje powołane do niesienia pomocy prześladowanym, na przykład Kirche In Not, Caritas i tym podobne.

 

Czego katolicy w Iraku oczekują od katolików w Polsce? Jak możemy wam pomóc?

– Polska to kraj katolicki, mimo że rząd ma laicki. Polacy mogą nam bardzo pomóc przede wszystkim poprzez modlitwę i postawę solidarności. Jesteście w stanie potępić akty w rodzaju niedawnego ataku na katedrę w Bagdadzie, nagłośnić to poprzez marsz czy inną manifestację sprzeciwu i solidarności, możecie domagać się ochrony prześladowanych chrześcijan. Nie powinniście się wstydzić czy być onieśmieleni, nie powinniście się dać zastraszyć. Możecie też pomóc poprzez akcje charytatywne – chrześcijańska postawa to przecież postawa aktywnego współczucia cierpiącym i potrzebującym. Zawsze, gdy o tym myślę, przypomina mi się opisana w rozdziale 25. Ewangelii według św. Mateusza scena Sądu Ostatecznego, w której Jezus mówi: Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie… Znamy to, prawda? Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili. O to właśnie chodzi. Chrześcijaństwo to nie uczucie, to nie ideologia, to więź miłości – z Bogiem i bliźnimi. O to zostaniemy kiedyś zapytani: Co uczyniłeś dla innych?

 

Jakie zatem przesłanie Wasza Ekscelencja skierowałby do polskich katolików, którzy również niekiedy bywają obiektem szyderstwa, czasami wręcz padają ofiarą prześladowań, aczkolwiek jeszcze nie fizycznych?

– Bycie chrześcijaninem to nie kwestia dziedzictwa czy społecznego przystosowania. Chrześcijaninem nie jest się tylko w niedzielę czy w Boże Narodzenie albo Wielkanoc. Chrześcijaninem się jest przez całe życie, w każdym jego momencie.

 

Co zatem Wasza Ekscelencja sądzi o obecnej próżni religijnej w Europie? Czy nie zostanie ona wypełniona przez walczący islam?

– Uważam, że to wielkie wyzwanie. Europejczycy powinni być świadomi prowadzonej przez islamskich fundamentalistów szeroko zakrojonej kampanii islamizacji całego świata. Muzułmanie dysponują ogromnymi środkami finansowymi, mają liczne potomstwo, a Europejczycy toną w egoizmie. Nie chcą mieć dzieci, najwyżej jedno. To źle wróży. Osobiście obawiam się znacznie bardziej o przyszłość Europy niż o los chrześcijan w Iraku, czy w ogóle na Bliskim Wschodzie, ponieważ my mamy doświadczenie, którego mieszkańcom Europy brakuje. Europejczycy żyją w kompletnej ignorancji co do istotnych zagrożeń.

Powinniście zrewidować wasze postawy i podjąć odpowiednie kroki w celu odbudowy waszego społeczeństwa, powinniście być dumni z waszych chrześcijańskich korzeni. Muzułmanie są dumni ze swoich korzeni i odważnie głoszą własną religię, podczas gdy chrześcijanie pozostają religijne obojętni, czasami wręcz wstydzą się chrześcijaństwa. Dlaczego? Chrześcijaństwo to przecież coś absolutnie niezwykłego…

 

Dziękuję za rozmowę. Życzę Waszej Ekscelencji i całemu Kościołowi w Iraku wielu łask Bożych i opieki Matki Najświętszej. Trwajcie w wierze!

– Bóg zapłać. My jesteśmy Kościołem męczenników i mocno wierzymy, że to krew setek naszych męczenników daje nam tyle siły. Niech i Wam Pan Bóg błogosławi.

 

Maciej Maleszyk.

 

 

Tekst ukazał się w nr 18 dwumiesięcznika „Polonia Christiana”


Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie