Dania debatuje nad projektem ustawy, która potencjalnie mogłaby zablokować budowę spornego rosyjskiego rurociągu, mającego przebiegać przez terytorium Danii. Kopenhaga chce powołać się na odpowiednie przepisy dotyczące bezpieczeństwa.
Projekt ustawy, który był dyskutowany w duńskim parlamencie po raz pierwszy 12 października i poparty większością głosów, stanowi zagrożenie dla projektu Nord Stream 2, wartego prawie 10 mld euro, a który zwiększy zależność Europejczyków od rosyjskiego gazu.
Wesprzyj nas już teraz!
Dania obecnie nie ma prawa, które rozważałoby realizację projektów realizowanych na wodach terytorialnych z punktu widzenia polityki zagranicznej, obronnej i bezpieczeństwa. W tej chwili odpowiedni urząd sprawdza, czy planowana inwestycja nie szkodzi środowisku – wyjaśnił parlamentarzystom minister ds. energii i klimatu Lars Christian Lilleholt.
Nowa ustawa, gdyby ostatecznie została zaakceptowana, mogłaby wejść w życie 1 stycznia 2018 r. Zgodnie z projektem ministerstwo transportu i energii nie mogłoby już samodzielnie podejmować decyzji w sprawie projektu. W razie odmowy, inwestorzy będą mieli ograniczone możliwości odwołania się od niej.
Rosyjski gazowy gigant Gazprom planuje utworzyć rurociąg Nord Stream 2 o długości 1200 km na dnie Morza Bałtyckiego. Gaz miałby docierać do niemieckiego wybrzeża w pobliżu Greifswaldu, gdzie miałby połączyć się z europejskimi sieciami transportu gazowego.
Choć krytycy twierdzą, że Nord Stream 2 jedynie pogorszyłby relacje Ukrainy z Zachodem i zagroził bezpieczeństwu chociażby Polski, Niemcy nie chciały zrezygnować z jego budowy, licząc, że staną się hubem gazowym w tej części Europy, uzyskując dominującą pozycję w stosunku do innych państw.
Budowany w porozumieniu z angielsko-holenderskim Shellem, niemieckim Uniper and Wintershall, austriackim OMV i francuskim Englie, Nord Stream 2 omija Ukrainę jako kraj tranzytowy. Projekt jest wspierany przez rosyjskiego prezydenta Władimira Putina i byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera (1998-2005), który ma bliskie związki z rosyjskim sektorem energetycznym.
Przeciwnicy projektu, w tym Polska liczyli, że uda się go zablokować Komisji Europejskiej. Ta z kolei tłumaczy się, że ma ograniczone możliwości manewru.
Anders Fogh Rasmussen, były duński przywódca i szef NATO, który obecnie doradza prezydentowi Ukrainy, powiedział „EU Observer” we wtorek, że byłoby „absurdem”, aby Nord Stream 2 był realizowany w czasie, gdy UE próbuje obciążyć kosztami Moskwę – poprzez sankcje gospodarcze – w związku z rosyjską agresję na Ukrainie. – To projekt polityczny, który uczyniłby UE jeszcze bardziej zależną od rosyjskiego gazu i byłby bardzo szkodliwy dla Ukrainy oraz ukraińskiej gospodarki – mówił.
Również on uważa, że władze UE powinny w tym przypadku zdecydowanie zareagować. Jeśli zaś decyzję w tej kwestii pozostawi się poszczególnym państwom członkowskim UE, np. Danii, wówczas Rosja będzie mogła łatwo obejść przeszkody.
Tłumaczył, że nawet jeśli Kopenhaga zablokuje budowę gazociągu na swoich wodach terytorialnych, to Rosjanie mogą go po prostu przenieść na wody międzynarodowe.
Źródło: euractiv.com., euobserver.com.
AS