Amerykański think tank Atlantic Council, spodziewając się zamieszek społecznych związanych z kryzysem zadłużeniowym państw po pandemii, udziela rad rządom, jak powinny tworzyć budżety i wydatkować środki. Przestrzega jednocześnie przed czymś w rodzaju „arabskiej wiosny” z powodu niezadowolenia społecznego związanego z wprowadzaniem nowych podatków na pokrycie rosnących odsetek od obsługi długu przez państwa.
Amerykański think tank, który skupia wpływowych polityków, byłych premierów, ministrów, przedstawicieli koncernów energetycznych, banków i korzysta z darowizn m.in. od rządów) oraz CEEP (Central Europe Energy Partners), gromadzącej dyrektorów największych spółek energetycznych z Europy Środkowej), pilotażuje także projekt Inicjatywy Trójmorza, podkreśla, że ogromne rządowe pakiety bodźców fiskalnych, choć potrzebne do złagodzenia niszczycielskiego wpływu recesji pandemicznej, zwiększą w tym roku zadłużenie sektora publicznego.
Wesprzyj nas już teraz!
Hung Tran na stronie AC, członek think tanku i były dyrektor wykonawczy Institute of International Finance, pisze: „Wydaje się jednak, że rośnie pogląd, iż skok długu publicznego może zostać wyrównany dzięki permanentnie utrzymującej się niskiej inflacji (…) Ważne jest, aby wystrzegać się takiego samozadowolenia”. Tran wyjaśnia, że nawet jeśli inflacja i stopy procentowe pozostaną niskie, z powodu ciężaru obsługi szybko rosnącego zadłużenia, konieczne będą cięcia wydatków publicznych. A to zaowocuje eskalacją walki politycznej o priorytety budżetowe w związku z narastającym niezadowoleniem społecznym. Obecna polityka banków centralnych (luzowanie ilościowe) przyczyni się do wzrostu inflacji, nierównowagi finansowej i niestabilności. „Ważne jest, aby publiczna debata na temat strategii fiskalnej po pandemii była skuteczna i sprawiedliwa, by poradzić sobie z następstwem kryzysu” – sugeruje.
Przywołując dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) podkreśla się niebotyczny wzrost zadłużenia sektora publicznego – średnio sięga ono 122,4 proc. produktu krajowego brutto (PKB) w krajach rozwiniętych, 62 procent na rynkach wschodzących i rozwijających się (EMDC) oraz 45,8 proc. w krajach o niskich dochodach. Zróżnicowanie wskaźników zadłużenia między krajami jest duże i skutki wysokiego zadłużenia będą również znacznie między wieloma rozwiniętymi i dużymi krajami, które są w stanie zaciągać pożyczki we własnych walutach, a krajami rozwijającymi się – zwłaszcza o niskich dochodach – które muszą polegać na finansowaniu zewnętrznym. Tran wskazuje, że rośnie pogląd, iż kraje zdolne do zaciągania pożyczek we własnych walutach mogą bardziej się zadłużać, niż uważało się do tej pory, bez negatywnych konsekwencji w postaci wysokiej inflacji i stóp procentowych.
Think tank przytacza argumenty na poparcie takich założeń. „Przede wszystkim kilka dużych banków centralnych nabyło znaczną część swojego długu publicznego poprzez pandemiczne operacje zakupu w nagłych wypadkach. Mogą one obracać dalej tymi obligacjami i przekazywać rządom otrzymane odsetki, skutecznie monetyzując taki dług”. Ogromna akcja skupywania obligacji rządowych traktowana jest jako środek nadzwyczajny i tymczasowy – jak sugeruje AC – i nie może trwać wiecznie. Jednak każda próba znormalizowania polityki pieniężnej zaowocuje niezadowoleniem społecznym, o czym świadczą choćby protesty z 2013 r. (masowe wystąpienia w drugą rocznicę tzw. arabskiej wiosny).
Inny argument jest taki, że dług publiczny może mieć niewielkie koszty fiskalne, ponieważ inflacja pozostanie niska, umożliwiając bankom utrzymanie niskich stóp procentowych – w szczególności niższych niż nominalne tempo wzrostu gospodarczego. Miałoby to pomóc krajom ustabilizować swoje wskaźniki zadłużenia / PKB, a nawet zmniejszyć dług bez konieczności zacieśniania polityki fiskalnej. Ostatnie badanie Europejskiego Banku Centralnego (EBC) wykazało, że w przypadku gospodarek rozwiniętych różnica w stopach procentowych była dodatnia przez długi czas na poziomie około 1 procent, a w 2017 r. stała się ujemna.
AC pisze, że nawet jeśli odsetki pozostaną ujemne, kraje o wysokim wskaźniku zadłużenia / PKB nadal będą musiały „zaciskać pasa”, realizując nadwyżkę budżetu pierwotnego (saldo budżetu przed wypłatą odsetek), aby ustabilizować wskaźniki zadłużenia. Są jednak także takie pomysły, by banki pozwoliły wzrosnąć inflacji i utrzymywać ją przez dłuższy czas, by poprzez wyższe wpływy do budżetu radzić sobie z zadłużeniem. Według AC, taki argument, chociaż technicznie poprawny, ignoruje fakt, że główne banki próbowały to robić i poniosły fiasko.
Inflacja może wzrosnąć w przyszłości, a z powodu ogromnej ilości wpompowanych pieniędzy na rynek, konieczne będzie gwałtowne hamowanie, co spowoduje niepokojące konsekwencje na rynkach finansowych. Tran uważa, że niezależnie od tego, czy wzrośnie inflacja towarów i usług, z pewnością wzrośnie inflacja aktywów finansowych, wskutek obecnej polityki banków centralnych, co pogłębi ogólną nierównowagę finansową i nierówności społeczne, ponieważ najbogatsze 10 procent osób posiada 82 procent globalnego bogactwa. Nawet przy utrzymujących się niskich stopach procentowych, rządy i tak będą musiały zwiększyć wpływy do budżetu na pokrycie kosztów obsługi odsetek od zwiększonego długu publicznego.
Według MFW, wydatki na odsetki od zadłużenia w dochodach podatkowych wzrosły już w latach 2015–2020: dla gospodarek rozwiniętych z 8 do 10 procent; dla krajów rozwijających się i krajów o średnim dochodzie z 11 procent do 13,5 proc.; a dla krajów o niskich dochodach – z 18 aż do 33 procent. Dług państw będzie narastał nie tylko z powodu obecnego zadłużenia powiększonego o pakiety na ratowanie gospodarek po ich zamrożeniu z powodu COVID-19, ale także ze względu na wzrost wydatków na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne oraz obronę, które stanowią największą część budżetów rządowych.
Konieczność spłaty zadłużenia wyprze wydatki na cały szereg ważnych obszarów, w tym na usługi społeczne i inwestycje infrastrukturalne. Już teraz tego typu wydatki były postrzegane jako niewystarczające w wielu krajach, przyczyniając się do wzrostu niezadowolenia ludności. Na przykład w przypadku Stanów Zjednoczonych, na podstawie prognozy Kongresowego Biura Budżetowego (CBO) na lata 2020-2030 wydanej 6 marca, spodziewano się, że wydatki na odsetki netto wzrosną z 8 procent w 2020 roku do 11 procent w 2030 r. Szacowano, że wydatki uznaniowe niezwiązane z obronnością spadną z 15 do 12 procent. Zgodnie z aktualizacją CBO z 24 kwietnia, wskaźniki długu federalnego posiadanego przez społeczeństwo wzrosną, w stosunku do prognoz marcowych o 20 i 26 punktów procentowych w 2020 i 2021 r. (odpowiednio do 101 i 108 procent). Oznacza to, że wydatki na odsetki znacznie wzrosną, jeszcze bardziej wypierając wydatki niezwiązane z obronnością, co spowoduje zaciekłą walkę o priorytety budżetowe, dodatkowo pogłębiając napięcia społeczne – sugeruje analityk.
W związku z tym dodaje, że bardzo ważna jest publiczna debata na temat strategii fiskalnej po pandemii. Co ciekawe, autor przekonuje, że obecna pandemia ujawniła, iż trzeba dostosować budżety w taki sposób, aby przekierować wydatki na infrastrukturę cyfrową i cele zrównoważonego rozwoju, edukację i szkolenia, by lepiej przygotować pracowników na przyszłość. Należy także zwiększyć zasoby budżetowe, głównie poprzez podwyżki podatków.
Ponadto Tran sugeruje, że należy rozszerzyć reformę regulacji finansowych z sektora bankowego (jak to miało miejsce po kryzysie finansowym 2008–2009) na sektory niebankowe, szczególnie koncentrując się na zmniejszeniu ryzyka niedopasowania płynności i ryzyka wykupu funduszy inwestycyjnych, co w marcu miało przyczynić się do presji ze strony sprzedaży, obejmującej nawet najbardziej płynny rynek na świecie (tj. amerykańskie papiery skarbowe).
Wiele funduszy inwestycyjnych powróciło do „normalnych warunków działania” dzięki bankom centralnym, ale nie powinno to być modelem biznesowym w przyszłości – czytamy. Wyzwania budżetowe stojące przed krajami o niskich dochodach będą ogromne – dodaje analityk. Według Instytutu Finansów Międzynarodowych, 73 kraje kwalifikujące się do Inicjatywy Zawieszenia Usług Dłużnych (DSSI) grupy G20 mają 500 mld USD długoterminowego zadłużenia publicznego. Są one zobowiązane do obsługi długu publicznego w wysokości 18 miliardów USD wobec wierzycieli oficjalnych i 13 miliardów USD wobec wierzycieli z sektora prywatnego na okres od 1 maja do końca 2020 roku. Nawet jeśli DSSI odniesie sukces, zapewni jedynie pewną ulgę w przepływach pieniężnych w tym roku, ale zwiększy dług i płatności związane z obsługą długu w przyszłych latach.
Podobne skutki będą wynikać z udzielania pożyczek w trybie awaryjnym przez MFW i Bank Światowy, z wyjątkiem niewielkiej liczby biednych krajów otrzymujących dotacje lub pożyczki na warunkach preferencyjnych. Ponieważ odsetki od obsługi zadłużenia już pochłaniają jedną trzecią ich dochodów podatkowych, kraje o niskich dochodach będą zmuszone do jednoczesnego radzenia sobie z pandemicznym kryzysem opieki zdrowotnej, kryzysem gospodarczym i ciągłym brakiem odpowiedniego zaspokojenia podstawowych potrzeb całego społeczeństwa.
Liczba krajów zadłużonych, które będą mieć coraz większe problemy ze spłatą zobowiązań wzrośnie. Do tej pory problem ten dotyczył 43 procent państw. „W związku z tym – pisze Tran – prawdopodobnie nastąpi fala nieuporządkowanych kryzysów związanych z długiem publicznym i restrukturyzacją wśród krajów o niskich dochodach lub bardziej zorganizowane wysiłki społeczności międzynarodowej mające na celu sponsorowanie ram restrukturyzacji długu w celu rozciągnięcia ciężaru zadłużenia w przyszłości przy możliwych do utrzymania stopach procentowych”.
Sądząc jednak po spadku zaufania i ograniczeniu współpracy międzynarodowej, analityk spodziewa się nieuporządkowanych kryzysów zadłużeniowych towarzyszących pandemii w wielu krajach o niskich dochodach, które będą stanowiły ogromne obciążenie zarówno dla obywateli, jak i wierzycieli.
Źródło: atlanticcouncil.org
AS