The Atlantic Council radzi, jak Stany Zjednoczone mogą wyjść zwycięsko z rywalizacji o kierunek globalizacji, by móc się dalej rozwijać i kontrolować sytuację po tak zwanej pandemii COVID-19.
Wesprzyj nas już teraz!
Wpływowy amerykański think tank wskazuje, że czeka nas „epicka rywalizacja” wśród najważniejszych gospodarek świata, z poważnymi konsekwencjami dla wielu pokoleń i dla geopolityki.
Rywalizacja ta ujawni, czy Waszyngton „odbije się” i będzie w stanie zachować pałeczkę lidera globalizacji. W tej chwili bardziej prawdopodobne jest, że to Pekin wykorzysta szansę, wynikającą z przewagi rynkowej – wraz z szybszym ożywieniem gospodarczym na rynkach azjatyckich – przyspieszając tendencję do globalizacji skoncentrowanej na Chinach.
Jak przekonywał niedawno w rozmowie z „Financial Times” prezydent Emmanuel Macron, nadchodzące miesiące mogą zadecydować, czy Unia Europejska upadnie jako projekt polityczny i gospodarczy. Nadchodzące dni mogą również spowodować niebezpieczne pogłębienie przepaści gospodarczej między rynkami wschodzącymi a światem rozwiniętym wraz z nasilającymi się konfliktami i rosnącą migracją.
Co prawda, przedwczesne mogą być przewidywania, która z gospodarek globu będzie miała szansę na najsolidniejsze i najtrwalsze „odbicie gospodarcze” i jaki to będzie miało wpływ geopolityczny. Jednak, jak pokazują prognozy, niektóre państwa powinny się poważnie martwić.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje 3-procentowe obniżenie globalnego PKB w 2020 roku, co jest najbardziej dramatycznym spadkiem od czasu „wielkiego kryzysu”.
Te ponure prognozy, według think tanku powinny wzbudzić obawy w Stanach Zjednoczonych i Europie, ponieważ ich gwałtowne spadki gospodarcze i wolniejsze „odbicie” mogą położyć podwaliny pod długotrwałe przesunięcie globalnych płyt tektonicznych na korzyść Chin.
MFW przewidywał tegoroczny spadek gospodarczy w Stanach Zjednoczonych o około 6 procent i zjazd w strefie euro o 7,5 procent. Chiny mają się rozwijać w obecnym roku na poziomie 1,2 procent po realnym spadku w pierwszym kwartale o 6,7 proc. Oznacza to o wiele mniej niż 10-procentowy spadek, którego spodziewali się eksperci. Jedyną grupą państw na świecie, które wciąż odnotowują wzrost na poziomie 1 proc. PKB są kraje Azji Wschodniej.
Firmy Deloitte i Salesforce określiły Chiny jako „jutrzenkę na wschodzie” dodając, że „globalne centrum władzy przesuwa się zdecydowanie na wschód, gdzie Pekin i inne stolice Azji Wschodniej przejmują rządy – jako główne potęgi – na arenie światowej i prowadzą globalną koordynację systemu opieki zdrowotnej oraz innych instytucji wielostronnych”.
Wiąże się to z szerszą akceptacją mechanizmów większego nadzoru nad społeczeństwem, z szybszym ożywieniem w krajach Azji Wschodniej o mniejszym wpływie gospodarczym „pandemii” COVID-19 oraz znacznym zwiększeniem bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Chinach.
Mimo to – sugeruje Atlantic Council – Stany Zjednoczone wciąż mają sporo atutów, które zyskały dzięki budowie systemu powojennego, sprzyjającego amerykańskiej hegemonii. Muszą doprowadzić do szybszego ożywienia gospodarczego, wzmocnienia swojej infrastruktury, odwrócenia niekorzystnych trendów niekontrolowanego bezrobocia, a także „oswoić” polaryzację polityczną i – co najważniejsze – „na nowo odkryć smak globalnego przywództwa opartego na współpracy”.
Think tank zaleca współpracę z Pekinem. Dodaje jednak, że chociaż Chiny mogą być drugą co do wielkości gospodarką na świecie, ich waluta stanowi zaledwie 2 procent globalnych płatności i rezerw, podczas gdy dwie trzecie rezerw walutowych na świecie spoczywa w dolarze. Amerykańska waluta wciąż króluje w czterech piątych światowych łańcuchów dostaw.
„The Economist” uważa, że Chiny mogą osłabić przewagę gospodarczą USA, wykorzystując trzy niedoceniane zalety: zaufanego dłużnika, atrakcyjnego wierzyciela i coraz lepszego partnera technologicznego.
Jako dłużnik, chiński rynek obligacji o wartości 13 bilionów dolarów jest drugim co do wielkości na świecie i dobrze poradził sobie z kryzysem. Dług tego państwa wypadł o 1,3 proc. lepiej w pierwszym kwartale tego roku niż obligacje innych rynków wschodzących. W tym okresie rynek chiński wygenerował 8,5 mld dolarów wpływów netto.
Jako wierzyciel Kraj Środka pozostał chętny do pomocy i hojny. Na przykład zadeklarował gotowość poparcia umowy G20 w sprawie zawieszenia spłat kredytów przez biedniejsze kraje.
Na froncie technologicznym niewiele krajów jest tak przygotowanych na szybką rewolucję cyfrową jak Chiny. Tencent i Ant Financial mają ponad miliard użytkowników w swoich portfelach cyfrowych i szybko rozwijają się w całej Azji. OneConnect, odgałęzienie największego krajowego ubezpieczyciela, zapewnia instytucjom finansowym w szesnastu państwach azjatyckich usługi w chmurze.
Jakie inne korzyści mogą wykorzystać Stany Zjednoczone w tym wyścigu?
Zdaniem think tanku, nie można lekceważyć kruchości kraju autorytarnego, znajdującego się pod ogromną presją z powodu cenzury, nieprzejrzystego systemu prawnego i wszechobecnej inwigilacji. To nie jest model do naśladowania
Ponadto coraz więcej państw deklaruje – jak np. Japonia – że trzeba przenieść łańcuchy dostaw o wysokiej wartości z Chin na własny grunt. Jeśli to samo uczyni wielu innych, podstawy produkcyjne gospodarki Państwa Środka mogą ulec erozji.
Gideon Rachman z „Financial Times” dodaje, że globalne zaufanie do dolara to tylko jedna z dwóch wbudowanych w system globalny przewag USA, które trudno jest usunąć.
Najistotniejsze w tym wyścigu byłoby to jednak – sugeruje think tank – by Stany Zjednoczone „odzyskały apetyt na przywództwo polityczne i gospodarcze jako wiodąca siła na świecie. „Nie trzeba tego robić kosztem Chin ani nikogo innego” – czytamy. Wyścig nadal można wygrać jeśli przywódcy USA uznają go za maraton i przypomną sobie, że znaczna część świata już dawno opowiedziała się po stronie Ameryki, zakładając, że wygra ona w rywalizacji z najsilniejszym rywalem.
„Odbicie gospodarcze” po COVID-19 będzie nierówne i chociaż Chiny w pierwszej fazie mają wieść prym, to historia nauczyła Stany Zjednoczone, że zwycięstwo będzie trwać najdłużej, jeśli zostanie osiągnięte wraz z partnerami i sojusznikami – konkluduje Atlantic Council.
Źródło: atlanticcouncil.org
AS