Polityk ma obowiązek odwoływać się do wartości, jakie go tworzą. Na tym polega pluralizm społeczeństw. Lewica bardzo się ekshibuje w każdym aspekcie. Wszystko, co jest ateistyczne i agnostyczne jest na afiszu, a Kościół spycha się do jakiejś intymności – powiedział biskup senior diecezji warszawsko-praskiej w wywiadzie telewizyjnym.
W rozmowie z internetową telewizją wPolsce.pl hierarcha mówił między innymi o naszych narodowych cechach, ukształtowanych przez burzliwe i dramatyczne dzieje ostatnich stuleci.
Wesprzyj nas już teraz!
– Mamy kompleks ubogich krewnych w stosunku do innych krajów europejskich, zupełnie nieuzasadniony, bo I Rzeczpospolita królewska byłą ogromnym mocarstwem, terytorialnie rozległym, od morza do morza, wielonarodowym krajem, wieloetnicznym, wieloreligijnym – mówił były ordynariusz warszawsko-praski.
– To była wówczas Wielka Polska. Niestety, strata niepodległości w XVIII w. odbija się na naszej mentalności ludzi podległych i widzimy to w relacjach z Europą. Mamy jakiś kompleks, że ciągle musimy nasłuchiwać, jaki jest nasz wizerunek, podczas gdy o wartości kraju i społeczeństwa decyduje jego rzeczywista wielkość, siła ekonomii, kultury, twórczość, innowacyjność – przypomniał.
Ksiądz arcybiskup podkreślił, że katolicyzm nie może sprowadzić się wyłącznie do deklaracji. Nieodzowną jego częścią jest obowiązek przekładania wiary na własne postepowanie. – Ludzie, jeśli chcą być autentycznymi chrześcijanami, nie mogą być chrześcijanami i katolikami bezobjawowymi. (…) Poprawność polityczna jest koniunkturalna i każe tańczyć jak grają. (…) To jest na krótką metę wygodne. To, co wyznajemy, jest aktualne od 2 tysięcy lat. Polityk ma obowiązek odwoływać się do wartości, jakie go tworzą. Na tym polega pluralizm społeczeństw. Lewica bardzo się ekshibuje w każdym aspekcie. Wszystko, co jest ateistyczne i agnostyczne, jest na afiszu, a Kościół spycha się do jakiejś intymności – zauważył hierarcha.
Ksiądz arcybiskup odniósł się między innymi do kwestii trudnych relacji władz naszego państwa z Unią Europejską.
– Polska powinna zdobyć się na taki stopień podmiotowości, żeby swoje sprawy załatwiać w swoim domu. Dla Polaków odniesienia do obcych sił, nawet z argumentacją, że to wielka rodzina europejska i mamy tańczyć jak KE nam pokaże, choć wiele z tych wymagań jest pozatraktatowych, są wyzbywaniem się swojej podmiotowości w polityce międzynarodowej. Nie wszyscy to robią – wskazał.
– Nie da się przetworzyć Europy, jaka jest europejska i historią podmiotowości narodów nie da się przetworzyć w Stany Zjednoczone Europy. To dwie różne jakości – stwierdził abp Hoser.
Źródło: wPolityce.pl
RoM