8 stycznia 2019

Amerykanie wysłali wojska do Gabonu tuż przed próbą przewrotu

(Prezydent Ali Bongo Ondimba. Fot. Reuters / Forum)

W poniedziałek w Gabonie – byłej kolonii francuskiej, a zarazem jednym z najbogatszych państw afrykańskich, grupa oficerów wojskowych próbowała dokonać zamachu stanu. Jak się okazuje, Stany Zjednoczone dosłownie na kilka dni przed planowanym puczem wysłały tam swoje wojska.

 

Republika Gabońska, niewielkie państwo położone w środkowej Afryce na zachodnim wybrzeżu, graniczące m.in. z Kamerunem i Kongiem, należy do wielu organizacji międzynarodowych, w tym do Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC). Państwo liczące około 2 milionów mieszkańców jest bardzo zasobne w ropę.

Wesprzyj nas już teraz!

 

Jednak pomimo produkcji 176 tysięcy baryłek ropy dziennie – co czyni Gabon jednym z najważniejszych producentów tego surowca w Afryce – ponad jedna trzecia z 2 milionów mieszkańców żyje poniżej oficjalnej granicy ubóstwa. Od ponad stu lat krajem rządzi rodzina Bongo z obecnym prezydentem, Ali Bongo Ondimbą na czele. Przejął on władzę po śmierci ojca dziesięć lat temu.

 

W październiku zeszłego roku Bongo udał się do Arabii Saudyjskiej na leczenie po udarze mózgu i do tej pory nie wrócił do kraju. W telewizyjnym komunikacie wyemitowanym w Nowy Rok zapewnił obywateli, że zdrowieje i wkrótce wróci do swoich obowiązków.

 

W poniedziałek grupa oficerów wojskowych próbowała siłą przejąć Radio Télévision Gabonaise (RTG), państwowego nadawcę w Libreville. Kilka godzin później zawieszono regularne nadawanie medium, podając komunikaty Patriotycznego Ruchu Sił Obronnych i Bezpieczeństwa Gabonu. Jego przywódca, określający się jako porucznik Kelly Ondo Obiang powiedział, że siły zbrojne mają wątpliwości co do „zdolności prezydenta Bongo do wykonywania obowiązków w swoim biurze”. Zapowiedział także utworzenie Rady Restytucji Narodowej, która „zapewniłaby sprawne funkcjonowanie państwa i zagwarantowała przejście do demokracji”.

 

Jednak kilka godzin później rzecznik rządu informował, że udaremniono zamach stanu, a porucznik Obiang został aresztowany. Dwóch jego współspiskowców zabito.

 

Co ciekawe, 2 stycznia Waszyngton wysłał do Gabonu 80 żołnierzy. W liście skierowanym do Kongresu 4 stycznia, prezydent USA Donald Trump informował, że wojskowi będą stacjonować w stolicy kraju wraz z „odpowiednim sprzętem bojowym”. Ich celem, jak wskazał amerykański lider – miało być zapewnienie ochrony i bezpieczeństwa „obywatelom USA, personelowi i placówkom dyplomatycznym” w Kinszasie, stolicy sąsiedniej Demokratycznej Republiki Konga (DRK).

Analitycy bezpieczeństwa obawiają się, że w DRK, liczącej ponad 81 mln mieszkańców, może dojść do powszechnych zamieszek w związku z zapowiedziami opóźnienia wyborów.

 

W poniedziałek rzecznik Dowództwa Amerykańskiego w Afryce (AFRICOM) oznajmił dziennikarzom, że „nie ma zmiany w statusie naszych sił w Gabonie” i że nie będą angażować się w krajową sytuację polityczną. Oddziały amerykańskie „nie są obecnie odpowiedzialne za zabezpieczenie placówek dyplomatycznych [USA]” – dodał. Jednak wskazał także, że AFRICOM może rozmieścić dodatkowe oddziały w Gabonie, DRK lub Republice Konga, jeśli zajdzie taka potrzeba.

 

Olej zamiast ropy

Od 10 lat gospodarka Gabonu była napędzana przez boom w produkcji ropy. Jednak wraz z gwałtownym spadkiem cen tego surowca i zmniejszeniem się rezerw, kraj środkowoafrykański stara się znaleźć mniej niestabilne źródło dochodu. Prezydent Bongo postawił na olej palmowy.

Rząd Gabonu nawiązał współpracę z gigantem agrobiznesowym korporacją Olam z siedzibą w Singapurze. Pierwotnie powstała ona w Nigerii, a siedzibę miała w Londynie. Potem przeniosła się do Singapuru, gdzie korzysta ze znacznych ulg podatkowych.

 

Rząd chce założyć największą plantację oleju palmowego w Afryce – ponad 82 tys. hektarów, co miałoby wygenerować tysiące miejsc pracy i miliony przychodów.

 

Mimo że jest to kraj o średnim dochodzie, liczący mniej niż 2 miliony obywateli, ubóstwo utrzymuje się na wysokim poziomie, a bezrobocie wśród młodzieży wynosi 36 procent. Zatrudnienie to jedyny sposób, aby wyprowadzić ludność kraju z ubóstwa, mówił w ub. roku Bongo.

 

Olej palmowy po dziesięcioleciach masowej produkcji w Malezji i Indonezji, gdzie wylesiono tysiące hektarów lasów, w ostatnim czasie ma bardzo złą sławę.

 

Szef Olam w Gabonie, Gagan Gupta, uspokaja ekologów, że olbrzymi międzynarodowy koncern działający w 70 krajach i sprzedający towary takie jak: kawa, kakao, ryż i bawełna dba o środowisko, a produkcja oleju palmowego nie musi szkodzić ani środowisku ani pracownikom.

 

Bongo jest zdeterminowany, by jego kraj stał się największym producentem oleju palmowego w Afryce. Do tej pory przemysł wygenerował 7, 7 tysiąca miejsc pracy dla mieszkańców, pomimo spadku dochodów z ropy, a jak szacuje Bank Światowy gospodarka krajowa ma rosnąć w tempie 5 procent rocznie – częściowo dzięki olejowi palmowemu.

 

Produkcja tego surowca przenosi się z Azji od Afryki. Inwestorzy zagraniczni liczą, że konsumpcja oleju palmowego będzie rosła w Afryce. Sierra Leone i Benin również inwestują w jego produkcję.

 

 

Źródło: intelnews.com, ozy.com.

AS

 

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 0 zł cel: 500 000 zł
0%
wybierz kwotę:
Wspieram