Rada miasta Katowice przyjęła w poniedziałek uchwałę ws. wprowadzenia strefy czystego transportu (SCT), mimo że wskaźniki zanieczyszczenia powietrza nie przekraczają dopuszczalnych norm. Miasto wprowadza strefę w dużo łagodniejszy sposób niż np. Kraków, gdzie nieprzejednana postawa prezydenta Aleksandra Miszalskiego może kosztować go stanowisko.
Katowicka SCT będzie ograniczona wyłącznie do ścisłego centrum. Zgodnie z uchwałą strefa ma być ograniczona ulicami (lub ich fragmentami), kolejno: Skargi, Moniuszki, Pańki, Dudy-Gracza, Warszawską, Francuską, Mariacką Tylną, Dworcową i Słowackiego. Ulice te wyznaczają granice strefy i nie są do niej włączone.
Ponadto uchwała wyłącza bez ograniczeń pojazdy mieszkańców Katowic i pozostałych gmin Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, będących w ich posiadaniu przed dniem ustanowienia SCT.
Wesprzyj nas już teraz!
Zgodnie z projektem korzystanie z SCT nie będzie wiązało się z potrzebą uzyskiwania zezwoleń czy umieszczania na pojazdach specjalnych naklejek. W Katowicach nie planuje się też wprowadzania opłat za wjazd do Strefy. Pojazdy niespełniające wymogów będą mogły docierać do celu, korzystając z alternatywnych tras przebiegających poza obszarem SCT.
Wprowadzenie SCT w Katowicach od początku wiązało się z ogromnymi kontrowersjami. Strefę wprowadzono na podstawia zapisów stacji Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, zlokalizowanej do marca 2025 r. przy autostradzie A4 – jednej z najbardziej obciążonych arterii tranzytowych w Polsce. Miasto argumentowało, że natężenie tranzytu powodowało przekroczenia w tym miejscu poziomów dopuszczalnych NO2 dla całej aglomeracji, choć wyniki nie były miarodajne ani dla ruchu miejskiego ani dla oceny zasadności wprowadzenia SCT.
W efekcie stację przeniesiono do innej części miasta, na ul. Dudy-Gracza. Wskazania moniotoringu z nowej lokalizacji nie przekraczają norm. Na początku grudnia ub. roku do katowickiego magistratu wpłynęło jednak pismo Ministerstwa Klimatu i Środowiska, w którym – zgodnie z interpretacją resortu – wskazano, że lokalizacja punktu pomiarowego nie zwalnia z obowiązku utworzenia SCT, a wprowadzenie strefy jest kluczowe dla wypłaty środków z KPO dla Polski.
Katowicki samorząd argumentuje, że ze względu na terminy narzucone przez KE i rząd tamtejszy projekt powstał inaczej, niż w Krakowie i w Warszawie, gdzie SCT przygotowywano przez dwa lata. Zaproponowane rozwiązanie uznano jako kompromis pomiędzy tym, co w sytuacji idealnej można by zrobić, a co trzeba zrobić. W poniedziałek projekt przyjęto przy czterech głosach sprzeciwu.
Prymusem zrównoważonego rozwoju wciąż pozostaje Kraków, gdzie SCT obemuje ok. 60 proc. obszaru miasta. To właśnie wprowadzanie wykluczających przepisów było katalizatorem powszechnego sprzeciwu społeczeństwa, przekształconego w udaną akcję referendalną. 24 maja w Krakowie odbędzie się głosowanie nad odwołaniem obecnego prezydenta Aleksandra Miszalskiego z KO.
Źródło: PAP / oprac. PR