Chociaż niektórzy analitycy zasugerowali, że konflikt na Ukrainie może zostać zamrożony, to jednak – jak wskazuje Imran Khalid z tureckiego dziennika prorządowego „Daily Sabah” – raczej możemy się spodziewać, zwłaszcza w najbliższym miesiącu, niezwykle krwawych wydarzeń. Rosjanie będą chcieli wykorzystać czas poprzedzający dotarcie na Ukrainę niemieckich czołgów Leopard 2, by zdobyć jak najwięcej miast.
Khalid w opinii zatytułowanej: It is too early to talk about the „frozen conflict” in Ukraine („Zbyt wcześnie by mówić o zamrożonym konflikcie na Ukrainie”) opublikowanej w czwartek 23 lutego na łamach dziennika „Daily Sabah”, odniósł się do sugestii części analityków. Jego zdaniem, obie strony walk nie utkną „w długotrwałym impasie” – przynajmniej jeszcze nie teraz.
Wesprzyj nas już teraz!
Skądinąd wiadomo, iż ukraińscy dowódcy nie mogą się już doczekać obiecanych przez Zachód czołgów. Jak to zasugerował w rozmowie z hiszpańskim „El Pais” jeden z nich: nie można walczyć z Rosjanami czołgami „dwa razy starszymi” niż on sam.
Dowódca, którego hiszpański dziennik przedstawia jako „Igora”, ubolewał, iż muszą polegać na starych i mocno zużytych maszynach T-64, które żołnierze nierzadko porzucają na polu walki z powodu częstego zacinania się dział. – Mój czołg ma ponad 50 lat – powiedział w rozmowie z gazetą. – Czekam na przybycie niemieckiego czołgu Leopard, aby móc przesiąść się na niezawodny pojazd – dodał.
Od początku wojny Ukraina wykorzystuje sprzęt z czasów sowieckich. Na wyposażeniu armii są modele: T-64, T-72, T-80 i T-84. Spośród 800 sprawnych czołgów T-64 – po raz pierwszy wyprodukowanych w 1963 roku – pozostała połowa. Leopardy mają pomóc w przełamaniu frontu. Zgodnie z zapewnieniami niemieckiego rządu, czołgi dotrą za naszą wschodnią granicę w ostatnim tygodniu marca. Ma to być „pewne”.
Właśnie to „okienko” – kilka tygodni zanim przybędzie na Ukrainę nowe uzbrojenie – zamierza wykorzystać Rosja.
Komentator tureckiego dziennika odpiera argumenty wielu ekspertów politycznych i analityków, jakoby wojna weszła „w fazę paraliżującego zatrzymania z obu stron i będzie się ciągnąć jeszcze przez kilka lat, zanim dojdzie do decydującego finału”.
Autor wskazuje, że „zwolennicy narracji o zamrożonym konflikcie opierają się na trzech argumentach. Pierwszy jest taki, że od sierpnia Rosja nie jest w stanie ruszyć dalej poza obwody doniecki, ługański i Donbas. Jest nawet wypierana z niektórych zdobytych miast.
Drugi argument mówiący o możliwości zamrożenia konfliktu odnosi się do fiaska planu Putina. Rosyjski prezydent miał liczyć na to, że z powodu ciężkiej zimy i odcięcia gazu oraz zniszczenia infrastruktury energetycznej „rzucą Kijów na kolana”.
Kreml miał także liczyć na znużenie opinii publicznej w Europie i USA oraz stopniowe wycofywanie się sojuszników z udzielania pomocy Kijowowi.
Jednak, zdaniem Khalida, „nic takiego się nie wydarzyło”. Zima okazała się łagodna, a Waszyngton i stolice europejskie zintensyfikowały wsparcie finansowe oraz militarne.
Trzeci argument mający przemawiać za zamrożeniem konfrontacji dotyczy prośby rosyjskiego przywódcy skierowanej do współpracowników, by przygotowali się do długiej wojny (od dwóch do trzech lat).
Autor jest zwolennikiem tezy, że wciąż jest za wcześnie, aby przewidywać dalszy przebieg starcia na Ukrainie. Pomija się bowiem dwa istotne czynniki.
„Po pierwsze nowy pakiet finansowy i wojskowy, ogłoszony niedawno przez sojuszników USA i NATO, ogromnie zwiększy zdolności sił ukraińskich do odparcia Rosjan” – pisze. Autor wyjaśnia, że ukraińska armia już udowodniła, iż potrafi skutecznie wypierać przeciwnika z okupowanych terenów pod warunkiem, że ma dostęp do wystarczającej ilości uzbrojenia np. Bachmut i Charków.
Jego zdaniem, gdy tylko dotrą na Ukrainę zaawansowane czołgi ciężkie: Leopard 2, M1 Abrams i Challenger 2, należy spodziewać się zdecydowanej kontrofensywy Kijowa.
Khalid wskazuje na sukces prezydenta Zelenskiego, który w ostatnich tygodniach odwiedził Waszyngton i kraje Europy Zachodniej, gdzie obiecano mu hojną pomoc finansową i wojskową. Miarą jego sukcesu jest także niespodziewana wizyta prezydenta Joe Bidena w Kijowie. „Ośmieliła” ona ukraińskiego przywódcę do myślenia o wypchnięciu Rosjan z niektórych terytoriów.
Zełenski – wskutek decyzji o wyrzuceniu skorumpowanych i nieefektywnych urzędników – wzmocnił swoją pozycję tak w kraju, jak i za granicą. Uspokoił darczyńców. Ma „markę odważnego i silnego przywódcy”, co pomoże mu „w sterowaniu machiną wojenną skuteczniej w nadchodzących dniach”.
Z kolei w Rosji trwają intensywne przygotowania do masowej operacji. Szkoli się około 150 tysięcy rekrutów „specjalnie po to, by zwiększyć siłę tej operacji wojskowej”. Khalid dodaje, że „Putinowi bardzo zależy na zdobyciu kolejnych terenów, aby rozwiać wrażenie nieudolności sił rosyjskich, która zostało rażąco obnażone w specjalnej operacji wojskowej”. Chce zyskać przewagę w wojnie. „Ruszy pełną parą”, aby zdobyć więcej terytorium i wywierać większą presję nie tylko na Kijów, ale także Waszyngton i sojusz NATO.
Khalid jest przekonany że rosyjski przywódca spróbuje wykorzystać „okienko” – zaledwie dwóch do trzech tygodni, zanim dotrze do Ukraińców nowa broń z Zachodu – w celu „rozpętania masowej operacji wojskowej” i „zajęcia jak największej części ukraińskiej ziemi. To będzie straszny scenariusz, gdy zderzą się dwie siły, wzmocnione świeżymi wiosennymi uzupełnieniami” – komentuje.
Wojska rosyjskie – ze względu na ograniczenia logistyczne – postarają się zająć jak najwięcej miast jako „kartę przetargową” do ewentualnych negocjacji. Jednak losy wojny zależą od tego, jak potoczy się wiosenna faza walk.
Jak pokazują wzmożone naloty na ukraińskie miasta w następstwie zapowiedzi Berlina i Waszyngtonu o przekazaniu czołgów, wygląda na to, że „można spodziewać się znacznie ostrzejszej i bardziej krwawej fazy wojny ukraińskiej w najbliższych dniach – prawdopodobnie w miarę jak tylko zima zacznie ustępować”.
Przemawia za tym również gorąca retoryka wojenna wybrzmiała z ostatnich przemówień Bidena i Putina oraz decyzja Moskwy o zawieszeniu udziału w układzie New START. Wynika z nich, że obie strony przygotowują się do intensywnych walk. „Dlatego na tym etapie jest za wcześnie, by mówić o zamrożonym konflikcie” – konkluduje Khalid.
Można dodać, że również temu przygotowaniu do bardzo trudnych zdarzeń związanych z zaostrzeniem walk na Ukrainie służyło spotkanie prezydenta Bidena z Bukaresztańską Dziewiątką, podczas którego prezydent USA mógł w cztery oczy porozmawiać z każdym z przywódców „wschodniej flanki” NATO oraz z prezydent Mołdawii, czyli liderami państw bezpośrednio narażonych na agresywne działanie Moskwy.
Źródło: thedefensepost.com, dailysabah.com
AS