22 marca 2012

Bioetyczna zapaść

Publiczne występowanie przez lekarzy w obronie życia ludzkiego to dzisiaj już nie oczywistość,  a swoiste wyjście z katakumb. Całe bowiem zastępy młodych medyków wychowywane są obecnie w atmosferze bezgranicznej delikatności i tolerancji względem tzw. opinii większości. Już w czasie studiów niejeden z adeptów sztuki lekarskiej „nauczył się”, że wiele aspektów medycyny to sprawa względna, jak choćby to, że aborcja jest owszem – trudnym wyborem, lecz często jedynym możliwym. Tymczasem, bycie dobrym lekarzem wymaga nie tylko gruntownej wiedzy, ale również ustawicznej pracy nad sobą i swym charakterem oraz formowania żelaznego sumienia. Nadszedł bowiem czas, gdy trzeba bronić tego, co podstawowe, a co dotychczas z powodzeniem broniło się samo.

 

Lekarze na samym starcie zawodowego życia potrzebują jasnego przekazu etycznego i wzorców postaw wśród starszych kolegów. Lekarz bez prawidłowo uformowanego sumienia to pomyłka. Zbyt wiele władzy, zbyt wiele odpowiedzialności leży na jego barkach. Bardzo często lekarze muszą czuwać nie tylko nad zdrowiem swych pacjentów, lecz również muszą stać na straży poszanowania ludzkiej godności. Bowiem współczesna bioetyka stara się odrzucać fundamenty, na których została zbudowana.

Wesprzyj nas już teraz!

 

Oto jesteśmy świadkami nasilonej aktywności „etyków” i filozofów, którzy w pseudonaukowy sposób próbują uzasadniać dopuszczalność dzieciobójstwa w niemal każdym momencie życia dziecka. Zastanawiający jest fakt, że podobne tezy w ogóle dopuszczane są do publicznej dyskusji. Świat nauki niszczy stopniowo ostatnie granice racjonalnych dywagacji naukowych. Na uniwersytetach często podejmowane są zagadnienia, które kiedyś spodziewano by się usłyszeć jedynie z ust pacjentów na oddziałach psychiatrycznych. Społeczeństwa nieustannie bombardowane szokującymi tezami, stają się wobec nich bierne, co stanowi pierwszą formę przyzwolenia na ich wcielanie w życie.

 

Jeszcze do niedawna kwestia dopuszczalności aborcji argumentowana była wyłącznie tzw. prawami kobiet i definicją osoby ludzkiej. W szerokiej debacie nad aborcją wiele bitew toczyło się o zdefiniowanie kryteriów bycia osobą ludzką. Przykładowo niesławna Mary Warren wyznaczyła pięć cech (m.in. samoświadomość, zdolność do rozumowania, zdolność do złożonych form komunikowania się), które miałyby służyć jako kryteria oceny bycia osobą i w konsekwencji lansowała tezę, że aborcja jest dopuszczalna, ponieważ płód nie spełnia tych kryteriów. Michael Tooley wybrał posiadanie pojęcia „ja” jako własne kryterium i usprawiedliwiał zarówno zabójstwa prenatalne jak i zabójstwa niemowląt (jednak – nie zabijanie dorosłych zwierząt – sic!). Peter Singer za Hugo Engelhardtem twierdził, iż noworodek nie jest osobą w ścisłym znaczeniu tego słowa, bo nie jest nośnikiem praw i obowiązków. Z kolei Baruch Brody odwoływał się do kryterium fal mózgowych.

 

Jane English w swym artykule Aborcja a pojęcie osoby pisze, jakoby o ludzkim płodzie nie można było jednoznacznie powiedzieć, że spełnia dostateczne warunki bycia osobą ludzką, ani też, że nie spełnia warunków koniecznych bycia osobą. Zatem każde nienarodzone dziecko znajduje się, według English jakby w „półcieniu” i dlatego nie można ostatecznie rozstrzygnąć kwestii, czy płód jest osobą. W konsekwencji, kwestia „bycia osobą ludzką” staje się drugorzędna w obliczu swej „nierozstrzygalności”.

Cdn.

 

Justyna Kinga Stępkowska – lekarz medycyny.

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie