14 marca 2012

U źródeł kultury narodu

Średniowieczny uniwersalizm miał wyznaniowe korzenie, w wieku XVI polegał na wspólnocie elit europejskich, posługujących się tym samym, łacińskim językiem w kulturze, natomiast na przełomie XVI i XVII wieku owa wspólnota uległa rozpadowi, dając początek procesom kształtowania się kultur narodowych w dzisiejszym tego słowa znaczeniu.Z profesorem Stefanem Nieznanowskim, badaczem literatury staropolskiej, ­rozmawia Sławomir Skiba.

 

Czym był, a może wciąż jest, polski sarmatyzm?

Wesprzyj nas już teraz!

– Sarmatyzm uważa się za rodzaj ideologii, boję się użyć słowa narodowej, bo w tamtych czasach pojęcie narodu było nieprecyzyjne i niezbyt jasno sformułowane, jednak w naszych dotychczasowych sądach historycznych sarmatyzm określało się mianem zjawiska specyficznie polskiego. Tymczasem, przyglądając się badaniom francuskim czy hiszpańskim, odkrywamy, że na przełomie XVI i XVII wieku, zachodzą tam podobne procesy. Pamiętajmy, że na przełomie XVI i XVII wieku rozpadła się uniwersalna Europa. Średniowieczny uniwersalizm miał wyznaniowe korzenie, w wieku XVI polegał na wspólnocie elit europejskich, posługujących się tym samym, łacińskim językiem w kulturze, natomiast na przełomie XVI i XVII wieku owa wspólnota uległa rozpadowi, dając początek procesom kształtowania się kultur narodowych w dzisiejszym tego słowa znaczeniu.

W Polsce przedmiot kpin stanowi siedemnastowieczny ksiądz Wojciech Dębołęcki, autor poematu Wywód jedynowładztwa państwa świata, w którym głosi on, że pierwsi rodzice w raju mówili po polsku, a wszystkie języki powstały z popsowania języka polskiego. Mało kto zwraca uwagę, że identyczne tezy padały we Francji, w Niemczech, w Hiszpanii – to tamtejszymi językami mieli mówić pierwsi rodzice. Rzecz jest zrozumiała, bo rodzące się nowe struktury i wspólnoty poszukiwały zakorzenienia w przeszłości.

 

Które spośród typowo sarmackich cech mogą nas niepokoić?

– Pewien rodzaj bezinteresownej zawiści. W Rzeczypospolitej cudzoziemców z założenia nie lubiano, ale jak przychodziło do wyboru króla, szlachta wolała wybrać obcego niż swojego. Inną cechą, która niejednokrotnie irytuje cudzoziemców jest nasza wybitna skłonność do obchodzenia rocznic. Ale ma też ona swoje uzasadnienie – ten rodzaj rocznicowości stanowił zawsze czynnik mobilizujący do działania. Możemy się śmiać lub nie, ale w praktyce wygląda to tak, że kiedy wypada rocznica śmierci lub urodzin Kochanowskiego, to się ukazują jego dzieła. Jak nie ma rocznicy, nie ma wydania.

 

Może to jakiś aspekt słomianego zapału…

– Cecha ta znajduje pewne uzasadnienie historiozoficzne – to przypominanie zdarzeń z przeszłości jest jednoczesnym uzasadnianiem miejsca Polski w Europie. Wcale bym się tym nie gorszył, o ile dokonuje się to w sposób sensowny. W sarmatyzmie niezwykle istotną rolę odgrywa tradycja. Nie tylko mobilizuje, ale przede wszystkim uzasadnia zakorzenienie w uniwersalnej kulturze Europy.

 

A sarmacka skłonność do wystawności?

– W sarmatyzmie dostrzegamy wpływy orientalne, widać je w szlacheckim ubiorze, w sposobie ucztowania, w ostentacyjnym przepychu, jak w przysłowiu: Zastaw się, a postaw się.

 

Ciekawe doświadczenie przynosi obserwacja Polaków udających się do kraju nieco biedniejszego – od razu stają się tam „panami”, z miejsca dochodzi do głosu szeroki sarmacki gest, a nawet rodzaj buty w zachowaniu.

– To prawda. Mówi się o polskiej megalomanii, czyli przeświadczeniu, że we wszystkim jesteśmy najlepsi. Można się tu dopatrzeć swoistego poczucia wyższości względem innych narodów. Taka pozostałość drzemie w naszej kulturze, jednak w kulturach innych narodów tego rodzaju zjawiska również wcale nie są nieobecne.

 

Dziękuję za rozmowę.

Sławomir Skiba

Tekst ukazał się w nr 19 dwumiesięcznika ” Polonia Christiana”



Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie