9 marca 2012

Nic bez Boga

(fot. Pmk.design/licencjaGNU/WikimediaCommons)

Pośród ruchów tradycjonalistycznych i kontrrewolucyjnych w Europie Zachodniej szczególnie poetyczna i heroiczna aura owiewa od prawie dwóch już stuleci hiszpańskich „karlistów” (carlistos). Określenia „karliści” i „karlizm” (carlismo) to oczywiście nazwy potoczne, przybierane przez partyzantów infanta Don Carlosa i jego potomków walczących o należny im tron. Chociaż formalna strona – obserwacja reguł ­prawa sukcesyjnego – nie wyczerpuje ideowej treści karlizmu, słuszne będzie przedstawić naprzód ten aspekt.

 

29 września 1833 roku zmarł, nie pozostawiając męskiego potomka, król Hiszpanii Ferdynand VII. Jeszcze trzy lata wcześniej było rzeczą oczywistą, że po jego śmierci korona hiszpańska przypadnie jego młodszemu bratu, infantowi Karolowi Marii Izydorowi. Perspektywa ta bardzo jednak niepokoiła sfery liberalne, jako że powszechnie znana była pobożność infanta i jego przywiązanie do tradycji monarchii katolickiej. Ponieważ, szczęśliwie dla liberałów, Ferdynand owdowiał, sprokurowano pospiesznie jego drugie małżeństwo z neapolitańską księżniczką Marią Krystyną. Królowa powiła dwoje dzieci, ale oboje płci żeńskiej, co z punktu widzenia prawa sukcesyjnego niczego nie zmieniało, bowiem odkąd korona hiszpańska znalazła się we władaniu dynastii burbońskiej, obowiązywały zasady tzw. prawa salickiego, wykluczającego kobiety od sukcesji patrymonialnej. Jednakże Ferdynand zdecydował się na krok niesłychany – arbitralne przekreślenie prawa sukcesyjnego tzw. sankcją pragmatyczną, której mocą desygnował swoją starszą córkę Izabelę na następczynię, pozbawiając tym samym sukcesji swego brata. Ani jednak wydziedziczony infant, ani „partia katolicka”, nie pogodzili się z tym aktem królewskiej samowoli. Karliści protestowali przeciwko arbitralności suwerena, łamiącego zwyczaj nie jego wolą ustanowiony, któremu on sam winien być podporządkowany, a który w żadnym razie nie może zostać anulowany zwykłym ordonansem.

Wesprzyj nas już teraz!

 

Wojny karlistowskie

 W obronie praw Don Carlosa i jego następców karliści wzniecili w XIX wieku trzy powstania, zwane „wojnami karlistowskimi” (las guerras carlistas). Pierwsza wojna (1833-1840) zaczęła się w Kraju Basków i Nawarrze, lecz ogarnęła niemal cały kraj. Początkowo miała ona charakter partyzancki (guerilla), lecz stopniowo oddziały powstańcze zorganizowały się w regularne dywizje i korpusy, a prawowity król aż trzykrotnie stawał u wrót Madrytu. Bohaterami pierwszej wojny karlistowskiej byli przede wszystkim: Bask Tomás de Zumalacárregui y de Imaz – zmarły z ran (24 VI 1835) w czasie oblężenia Bilbao oraz Katalończyk Ramón Cabrera y Griñó, który na pół wieku stał się oficjalnym szefem (jefe) Wspólnoty Karlistowskiej. Najchwalebniejszym epizodem tej wojny była stoczona 16 marca 1837 roku, pod dowództwem portugalskiego kuzyna Karola V, księcia Sebastiana Gabriela de Borbón y Braganza, zwycięska bitwa pod Oriamendi, którą na zawsze unieśmiertelnił w swym tytule hymn karlistowski (Marcha de Oriamendi). Niestety, karlistom nie dane było ziścić swoich nadziei, nie tyle wskutek klęski militarnej, co zdrady, której dopuścił się ich naczelny wódz, generał Rafael Maroto Yserns, poddając armię dowódcy obozu przeciwnego, generałowi Espartero, co w oficjalnej historiografii fałszywie przedstawiano jako akt pojednania pod nazwą uścisku z Vergara (abrazo de Vergara), wymienionego przez obu dowódców 31 sierpnia 1839 roku.

 

Druga wojna karlistowska toczyła się – już za „panowania” Karola VI – wyłącznie na obszarze Katalonii w latach 1846-1849. Zyskała sobie ona charakterystyczną nazwę „wojny wstających rano” – czyli idących codziennie na poranną Mszę. Powstanie rozpoczął ksiądz-gerylas – Benet Tristany, zwany Mosén Benet (katal. Ojciec Benet), który wkrótce wpadł w ręce generała Pavíi i został rozstrzelany. Dowództwo objął wówczas Cabrera, który zjawił się w Katalonii i walczył przez prawie trzy lata, zanim został rozbity pod Pastoral. Lokalne powstania karlistowskie w Nawarze, Starej Kastylii oraz Katalonii wybuchły jeszcze na przełomie roku 1855-1856.

 

Trzecia wojna karlistowska wybuchła, gdy Hiszpania znalazła się w całkowitej anarchii po obaleniu monarchii konstytucyjnej w 1868 roku i proklamowaniu republiki na początku roku 1873. Bezsprzecznym bohaterem tej wojny był sam kolejny król prawowity – Karol VII, stanowiący w ogóle „emblematyczną” postać karlizmu. Chociaż zasięg terytorialny trzeciej wojny karlistowskiej (1872-1876) ograniczał się do Nawarry, Kraju Basków i Katalonii, to jednak karliści zdołali tam ustanowić normalnie funkcjonującą administrację, deputację samorządową, sądownictwo, szkolnictwo (nawet uniwersytet) oraz inne atrybuty państwa, rządzonego z tymczasowej stolicy królewskiej w Estelli. Najsłynniejsza (nierozstrzygnięta) bitwa tej wojny rozegrała się 7-9 listopada 1875 roku pod Montejurrą, która do dzisiaj jest tradycyjnym miejscem spotkań i sanktuarium karlistów. Tym razem o porażce Karola VII zadecydowało dyplomatyczne, finansowe i militarne wsparcie ze strony mocarstw protestanckich (Wielkiej Brytanii i Niemiec), które wolały, aby „porządek w Madrycie” przywróciła dynastia liberalna, a nie katolicka.

 

Krucjata karlistów

 Karliści nie bez racji nazywają „czwartą wojną karlistowską” swój chlubny udział w ogólnonarodowym i wojskowym powstaniu (Alzamiento Nacional) przeciwko rewolucyjnemu reżimowi Frontu Ludowego z 18 VII 1936 roku. Co więcej, ich udział w pierwszej fazie powstania należy uznać za wręcz decydujący o jego utrzymaniu się. Zważywszy, że główne siły armii powstańczej trzeba było dopiero przetransportować z Maroka, w pierwszych tygodniach ciężar walki spoczywał właśnie na karlistowskich „czerwonych beretach” (boinas rojas). Było to możliwe dzięki dobremu wyszkoleniu, zdyscyplinowaniu i żarliwej wierze w słuszność swojej sprawy siedemdziesięciotysięcznej karlistowskiej milicji (requetés). Pomiędzy 19 a 24 lipca requetés samodzielnie opanowali Nawarrę, Huescę, Vizcayę i część Starej Kastylii. Należy nadmienić, że wielu wybitnych karlistów padło ofiarą czerwonego terroru: 16 sierpnia zlinczowano w Barcelonie dziennikarza Miguela Junyenta Rovirę, 6 września w forcie Guadelupe niedaleko San Sebastian rozstrzelany został (razem z synem Ksawerym i innymi zakładnikami) główny ówczesny teoretyk karlizmu – Victor Pradera, w roku natomiast 1937 zamordowano w Bilbao myśliciela katolickiego Juana de Olazábala.

 

Znaczenia udziału karlistów w powstaniu nie da się sprowadzić do aspektu militarnego. Requetés – którzy przed bitwą całymi batalionami przystępowali do Komunii Świętej, do ataku szli z okrzykiem Viva Cristo Rey! lub z chóralnie odmawianą modlitwą Zdrowaś Maryjo – nadali powstaniu mistyczny wymiar wojny religijnej. To właśnie karlistowski pisarz Domingo Tejera y de Quesada w artykule opublikowanym 23 października 1936 roku na łamach dziennika „La Union” po raz pierwszy użył pojęcia Krucjata (Cruzada). Karliści żałowali jedynie, że walczą tylko przeciw komunistom, socjalistom i ­anarchistom, a nie także ­przeciwko niemieckim narodowym socjalistom, wrogom Pana naszego Jezusa Chrystusa. Potępili także najgłośniej w Hiszpanii hitlerowską napaść na katolicką Polskę.

 

Karlizm współczesny

 Paradoksalnie, sytuację karlizmu skomplikowało zwycięstwo sił narodowych, albowiem dekretem z 19 czerwca 1937 roku generał Franco dokonał odgórnego połączenia (unificación) całego obozu narodowego w ramach Hiszpańskiej Falangi Tradycjonalistycznej oraz Junt Ofensywy Narodowo-Syndykalistycznej (FET y de las JONS). Tym samym, Caudillo pozbawił karlistów ich „ludu”, tj. samodzielnego oparcia w masach katolickich. Decyzji tej podporządkowała się jedynie część karlistów, którym przewodził Tomįs Domínguez Árévalo, hr. de Rodezno. Inna część, na czele z szefem Wspólnoty, Manuelem Fal Conde, zmuszonym przez Franco najpierw do emigracji, a później do wycofania się z życia politycznego, zajmowała stanowisko nieprzejednane, postrzegając frankizm jako nowoczesną, cezarystyczną tyranię – zmilitaryzowany liberalizm.

 

Trudną sytuację karlizmu pogłębiała okoliczność, iż z chwilą bezpotomnego zgonu Alfonsa-Karola I (27 VIII 1936) przestało być oczywiste, kto jest królem prawowitym. Alfons-Karol mianował jedynie Regentem Wspólnoty syna księcia (tytularnego) Parmy, Roberta I – D. Francisca Javiera de Borbón-Parma y de Bragança. Tenże, podczas Kongresu Eucharystycznego w Barcelonie, 31 maja 1952 roku został obwołany przez swoich zwolenników Ksawerym I, co spowodowało natychmiastowe wydalenie go z kraju. Na domiar złego, odkąd Ksawery I „abdykował” na rzecz swojego syna – D. Carlosa Hugo de Borbón-Parma y de Borbón-Busset (17 I 1965), doszło do kompromitacji karlizmu, albowiem ów hołdujący ultralewicowym poglądom książę narzucił ruchowi program monarchii socjalistycznej, opierającej się na ideologii socjalizmu samorządowego (socialismo autogéstionario); doprowadził również do (zupełnie niezgodnego z tradycją karlistowską) przekształcenia wspólnoty w Partię Karlistowską (Partido Carlista), która weszła w skład antyfrankistowskiej „opozycji demokratycznej”.

 

Obecnie autentyczny ruch karlistowski istnieje w dwu postaciach. Jedna z nich to utworzona w maju 1986 roku na Kongresie Jedności Karlistowskiej w Eskurialu, Tradycjonalistyczna Wspólnota Karlistowska (Comunión Tradicionalista Carlista), która w kwestii dynastycznej przyjęła stanowisko „sedewakantystyczne”, czyli uznające, że tron karlistowski „wakuje”. Drugą stanowi istniejąca od roku 2001 Wspólnota Tradycjonalistyczna (Comunión Tradicionalista), uznająca autorytet króla prawowitego w osobie młodszego brata księcia Karola Hugona – chorążego Tradycji (Abanderado de la Tradición) D. Sixto Enrique de Borbón-Parma y de Borbón-Busset. Oba odłamy różnią także ścisłe związki młodszej wspólnoty z ruchem Tradycji katolickiej (książę Sykstus Henryk był obecny podczas konsekracji czterech biskupów Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X przez abpa M. Lefebvre’a), podczas gdy starsza jest „watykanistyczna”, przyjmując „konserwatywną” wykładnię reform soborowych.

 

Karlistowskie ideario

Karlizm jest zarówno religijno-politycznym ideałem (ideario), broniącym katolickiej ortodoksji publicznej (ortodoxia pública), jak i akcją na rzecz restauracji panowania króla prawowitego (el rey legítimo), nie tylko w sensie prawowitości pochodzenia (legitimidad de orígen), ale również – a nawet przede wszystkim – prawowitości realizowania celu rządzenia (legitimidad de ejercicio), czyli króla prawdziwie katolickiego (el rey católico).

Karlizm autodefiniuje się jako prawdziwa Kontrrewolucja przeciwko wszystkim perwersyjnym doktrynom Rewolucji: liberalizmowi, demokracji, socjalizmowi, komunizmowi, faszyzmowi, ale również chrześcijańskiej demokracji. Jego nadrzędnym celem jest przywrócenie Społecznego Królestwa Chrystusa (Reinado Social de Cristo). Fundament jego „stylu” myślenia stanowi rozróżnienie pomiędzy tradycją (tradición), czyli zgodnością z hiszpańskim sensem istnienia (sentido español de la existencia), a naśladownictwem (mimetismo) nowoczesnych ideologii, obcych hiszpańskiej tradycji.

 

Legitymizm

 Formalnej „racji bytu” dostarcza karlizmowi dynastyczny legitymizm, zgodnie z którym królem jest się nie tyle przez dziedziczenie (gdyż tam, gdzie istnieje dziedziczenie, można też zostać wydziedziczonym), lecz z mocy sukcesji naturalnej, w niezależnym od ludzkiej woli porządku urodzenia. Dlatego piastuna praw sukcesyjnych nie powinno się określać mianem pretendenta, albowiem nie pretenduje on do niczego, co by doń nie należało. Akcentował to Karol VII, pisząc: Nie mogę (…) przedstawiać się Hiszpanii jako pretendent do korony, lecz muszę wierzyć i wierzę, że korona hiszpańska już spoczywa na mej głowie włożona mocą świętego prawa. Urodziłem się z tym prawem, które jest dla mnie zarazem świętym zobowiązaniem, pragnę jednak, by prawo to zostało mi potwierdzone miłością mego narodu (Carta manifiesto al Infante D. Alfonso, 30 VI 1869).

 

Legitymizm – chociaż ważny jako sztandar (la bandera) karlizmu – stanowi jednak tylko zewnętrzną formę doktryny, której treścią jest tradycjonalizm. Nie należy go utożsamiać z konserwatyzmem, rozumianym jako zachowywanie status quo, którego bronili przeciwnicy karlistów – liberalni konserwatyści (moderados), podtrzymujący monarchię konstytucyjną w sytuacjach kryzysu dyktaturą wojskową. Karliści nie są zwolennikami absolutyzmu, bo protestowali właśnie przeciwko arbitralności suwerena, łamiącego zwyczaj nie jego wolą ustanowiony, któremu on sam winien być podporządkowany. W oczach karlistów dziedzicem absolutyzmu jest właśnie liberalizm, który dokonał jedynie transferu nielimitowanej niczym władzy króla na parlament. Karlizm odrzuca całą nowożytną koncepcję suwerenności politycznej, uznając ją za neopogańską, i nawet uważa za swoje najwyższe zobowiązanie (vigencia) obalenie politycznego mitu suwerenności państwa (Á. d’Ors). Konceptowi suwerenności przeciwstawia on ideę władzy najwyższej, lecz ograniczonej z góry (prawem Bożym) i z dołu (prawami poddanych) oraz wstecz (tradycją). Owa najwyższa władza kieruje się dobrem wspólnym (bien común), jak również dobrem wspólnoty politycznej, ufundowanej na ciałach pośredniczących (los cuerpos intermedios), w oparciu o zasadę pomocniczości (principio de subsidariedad). W tym porządku władca nie jest samowładnym suwerenem, lecz koniecznym zwieńczeniem (cúpula) ciała politycznego (cuerpo político), będącego organiczną społecznością społeczności (sociedad de sociedades) wewnętrznie suwerennych (infrasoberanos).

 

Tradycjonalizm

 Tradycjonalizm karlistowski jest obroną niezmiennego – tedy odrzucającego każdą zmianę jako heretycką schizmę bytu – ustanowionego przez Boga duchowego ordo (ujmowanego na sposób tomistyczny). Pragnie on powrotu do spełnionego już w immanencji wzorca tegoż transcendentnego ładu w dawnym ustroju średniowiecznych królestw hiszpańskich (Kastylii, Aragonii) oraz w habsburskiej Monarquía Hispánica. Władca w doktrynie karlistowskiej jest reprezentantem Boga na ziemi (vicario de Cristo), ale właśnie dlatego nie wolno mu czynić niczego, co stałoby w sprzeczności z prawem Bożym i naturalnym.

 

Esencję karlistowskiego tradycjonalizmu stanowi jego „lemat” (llemat) zawarty w sekwensie czterech zasad fundamentalnych: DIOS – PATRIA – FUEROS – REY. W takim ujęciu król (rey) pełni rolę strażnika suwerenności Boga (Dios) nad stworzeniem, gwaranta jedności ojczyzny (patria) oraz zwyczajowych praw nabytych (fueros) prowincji, municypiów, stanów i korporacji. Niewierność Bogu, zdrada ojczyzny lub zamach na fueros czyni króla cezarystycznym tyranem, co zwalnia poddanych z posłuszeństwa mu. Cały ideał polityczny karlizmu zawiera się w haśle: Nic bez Boga (Nada sin Dios), a także w tytule fundamentalnego dzieła arcybiskupa Rafaela Véleza z roku 1814: La Apología del Altar y del Trono (Obrona Ołtarza i Tronu). Pierwszym obowiązkiem tronu jest wspieranie ołtarza i wspomaganie go w jego misji prowadzenia dusz ku zbawieniu. Dlatego karlizm wyklucza możliwość tolerowania publicznej heterodoksji, niszczącej jedność wyznaniową, i żąda państwa chrześcijańskiego (Estado cristiano), strzegącego jedności katolickiej (unidad católica) narodu w duchu swoich ustaw i działań. Jedność ta nie oznacza jednak narzucania wiary katolickiej siłą, lecz zakaz jej atakowania i propagowania sprzecznych z nią błędów.

 

Monarchia katolicka

 Karlizmu nie można zatem identyfikować po prostu z monarchizmem, albowiem nie zadowala go sama jedynowładcza forma rządu, lecz tylko i wyłącznie monarchia tradycyjna. Jest ona przez karlistów definiowana jako: katolicka, misyjna, dziedziczna, legitymistyczna, społeczna, federacyjna i reprezentacyjna. Apostolat monarchii tradycyjnej, podejmującej dziedzictwo Świętego Imperium (Sacro Imperio) Habsburgów, wynika z tego, że wszyscy ludzie powinni być chrześcijanami, dlatego misyjna monarchia musi być (…) formułą uniwersalnego ładu chrześcijańskiego (F. Elías de Tejada). Zdaniem karlistów monarchia tradycyjna stanowi jedyną formę rządu (gobierno), w której władza jest prawdziwie ograniczona, w przeciwieństwie do liberalnego modelu „państwa prawa”, z jego mechanicznym „podziałem władz” i „prawami człowieka” bez fundamentu prawnonaturalnego.

 

Jacek Bartyzel

 

Tekst ukazał się w nr. 14 dwumiesięcznika „Polonia Christiana”

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie