Załatanie „dziury” unijnego budżetu spowodowanej Brexitem oraz rozwiązanie kryzysu uchodźczego – to dwa kluczowe problemy z jakimi muszą się uporać państwa bloku Unii Europejskiej, żeby móc zacząć reformować system zarządzania i pobudzić innowacje – przekonuje prof. Karl Aiginger z Uniwersytetu Ekonomicznego w Wiedniu oraz dyrektor Policy Crossover Center Vienna-Europe.
„Jak na razie polityka UE wygląda na beznadziejną. Omawiając konsekwencje finansowe Brexitu, takie jak niższe o 14 mld euro wkłady netto, kraje członkowskie szybko podzieliły się na grupę faworyzującą wyższe podatki i inne wzywające do redukcji wydatków” – zauważa Aiginger.
Wesprzyj nas już teraz!
Jeśli chodzi o uchodźców, wszystkie kraje opowiadają się za ściślejszymi kontrolami granicznymi i wyższymi wydatkami wojskowymi, ale niektórzy członkowie wzywają, a inni sprzeciwiają się przymusowemu rozlokowaniu wcześniej ustalonych kwot. Oba konflikty przesłaniają niezbędne reformy w zakresie zarządzania i potrzebę zwiększenia innowacji, edukacji, a także dekarbonizacji – przekonuje wykładowca.
Ponadto Europa zaniedbuje „wschodzącą Afrykę”, w której Chiny zaczęły dominować, a tymczasem Rosja, Iran i Turcja starają się odzyskać dawną siłę. Profesor sugeruje rozwiązania problemów.
W sprawie finansów analityk przekonuje, że Europa nie powinna nakładać dodatkowych obciążeń podatkowych na mieszkańców Europy, ponieważ one już teraz są wyjątkowo duże na tle świata. Kraje UE mają najbardziej rozwinięty sektor publiczny i największe obciążenia fiskalne na świecie. Połowa PKB wielu krajów jest zabierana przez rząd. Tym samym wiele gospodarek europejskich nie kwalifikuje się jako gospodarki rynkowe, lecz „gospodarki mieszane”.
„Jest jednak również oczywiste, że budżet wspólnotowy – wynoszący około 1 proc. PKB – nie jest wystarczający dla doskonałości i spójności. Poszukiwanie nowych dochodów, aby sprostać przyszłym wyzwaniom jest zatem uzasadnione, tak samo jak ograniczanie krajowych wydatków i podatków” – pisze na łamach euractiv.com.
Ekonomista zasugerował, by Bruksela zajęła się inną redystrybucją wydatków. Jego zdaniem, głupotą jest wydawanie połowy budżetu wspólnotowego na rolnictwo – w większości w zależności od rozmiaru, a nie jakości. Równie nieuzasadnione z jego punktu widzenia jest „tolerowanie 28 krajowych systemów wojskowych, które są tak samo kosztowne jak chiński i rosyjski kompleks wojskowy, ale nie są w stanie odpowiednio kontrolować swoich granic”.
Dalej przekonuje, że „nadszedł czas na restrukturyzację wydatków na poziomie społeczności, a także na ograniczenie krajowej potrójnej biurokracji. Kraje członkowskie powinny przestać finansować kwestie związane z wieprzowiną, a zamiast tego sprawić, by ich sektory publiczne były bardziej wydajne” – dodaje. Gdy wprowadzi się te zmiany, wedle analityka, znajdą się środki na przyszłe inwestycje, nawet przy niższych podatkach krajowych i nieco większym wkładzie w sprawy europejskie.
Jeśli chodzi o kryzys związany z uchodźcami, analityk twierdzi, że migracja jest „koniecznością” dla Europy, ponieważ w ciągu najbliższych dwudziestu lat liczba pracowników zmniejszy się o jedną piątą w kilku państwach członkowskich. Przewiduje się, że europejski wzrost będzie zatem niższy niż w USA, a udział Europy w światowej produkcji szybko spadnie. Firmy przestaną inwestować w Europie, jeśli nie rozwiąże się problemu brakujących pracowników. „Migracja wewnętrzna jest koniecznością dla Europy” – pisze.
Aiginger twierdzi, że imigranci nie mogą jednak być skupieni w kilku państwach, gdyż stanowiłoby to za duże obciążenie dla nich. Powinni więc być rozlokowani po całej Europie.
Jest zwolennikiem utrzymania „kwot”, chociaż wie, że niektóre kraje im się sprzeciwiają, ponieważ wyborcy najczęściej obawiają się „pochłonięcia przez imigrantów z innej kultury”. Z kolei populistyczne partie wykorzystują tę kwestię dla zyskania popularności.
Proponuje więc, by regiony i miasta wzięły na siebie odpowiedzialność i zajęły się rozlokowaniem przybyszy. Zachętą dla samorządowców byłaby perspektywa uzyskania dodatkowych pieniędzy na inwestycje, szkoły, nowe przedsiębiorstwa.
Regiony, w których liczba ludności już się kurczy (często o jedną trzecią, tak jak w niektórych częściach wszystkich krajów Europy Środkowej i Wschodniej), w których szkoły i sklepy są bliskie zamknięcia, a domy są porzucane, „mogą chcieć dostać drugą szansę, zamiast radykalnie kurczyć się” – wabi swoją wizją ekonomista propagujący „zrównoważony rozwój”.
Decyzje regionalne i ich strategiczne wybory napotkają mniejszy opór ze strony rządów krajowych. „Regionalizacja dystrybucji uchodźców jest rozwiązaniem korzystnym dla wszystkich, ponieważ migranci przenoszą się do miejsc, w których są potrzebni” – czytamy. „Regiony i miasta, które nie potrzebują lub nie chcą migrantów, nie zostaną zalane przybyszami” – dodaje.
Tak więc oba problemy można – zdaniem wiedeńskiego ekonomisty – rozwiązać w korzystny dla wszystkich sposób. Lepsze struktury podatkowe i dochodowe, a także zmniejszenie wydatków krajowych, zamiast wyższych podatków ogólnych, mogą być odpowiedzią na problemy finansowe spowodowane przez Brexit.
Dystrybucja migrantów, zgodnie z regionalnym popytem i zdecentralizowanymi decyzjami ograniczy sprzeciw wobec migracji i zmniejszy problemy z podażą pracy spowodowane starzeniem się społeczeństw europejskich i wyludnianiem. Dopiero wtedy Europa będzie mogła zacząć reformować zarządzanie i pobudzać innowacje – konkluduje analityk.
Źródło: euractiv.com
AS